Menu

ocochodziwbiegu

Drink, Sex and Run For Fun!Go hard or chlej in home!

Może więcej.

k2bell

Może i tłusty może więcej ale w weekend było i morze i plaża i morze brunatnego napoju. Tłusty dał radę więcej. Tak jak sobotnie fale wyganiały natrętnych turystów, tak nadmiar rozrywek i stresu przeganiał resztki możliwego do wykorzystania snu. Jeszcze nie pora na leniwe gnicie w łóżku. Po części pewnie gdzieś podświadomie w głowie dźwięczały słowa Biegofanki wieszczącej kilka dni temu rozpustę ociekającą tłuszczem i alkoholem. Zwłaszcza, że okres roztrenowania wiele potrafi wybaczyć. Sposobności nie szukałem, ona czekała na mnie od kilku tygodni. Od chwili gdy wreszcie udało się zebrać dziecięce grono wraz z opiekunami by ustalić termin wyjazdu. W ostatni weekend przed powrotem do trenowania niczego nie zabrakło do szczęścia prócz biegania. Tak, uważny obserwator obsługujący satelitę szpiegowską lub ochroniarz monitorujący hotel zapewne dojrzał jak zakradłem się do sali fitness i spróbowałem jak to jest. Samemu na ruchomej bieżni. Trwało to raptem kilkanaście sekund po czym maszyna się zatrzymała, pojawił się błąd na monitorze. Nie potrzebowałem innych znaków. Nie mogłem tego zignorować. Piłem. Na pożegnanie i przywitanie. 

Jest już późno. Oczy nietęgo spoglądają na monitor, na którym ledwo co wyłapywały przed chwilą prawidłowość wpisywanych posiłków pożeranych w ostatnich dniach. Przeglądały zaklęte liczby niewiele mi mówiące a będące punktem wyjścia do kolejnego elementu zdrowego życia. Palce nieśmiało wypełniały ankietę. Jutro idę do poradni dietetycznej. Po raz pierwszy w życiu. Idę z tłustym brzuchem i pełną nadzieją niczym dzisiejszy, wczorajszy i pradawny żołądek. Zżera mnie ciekawość.

Dzisiaj pierwszy trening.

Jutro dietetyk.

W domowe ćwiczenia wkrada się regularność, trzy razy w tygodniu.

Może dojdzie rower.

Może wreszcie będę w lustrze plażowym stroszył piórka...

To wszystko nic.

Jest szczęśliwy wśród nas bo dokonał się odwieczny cud natury! Powodzenia!

 P5220904

 P52209101

Komentarze (61)

Dodaj komentarz
  • podopieczny_bartek

    Dziś o 5 poderwałem się prawie wyspany i wybiegłem radośnie wkierunku pól mokotowskich, gdzie na odmierzonej 2km pętli biegam ostatnio często i chętnie, szczególnie te trudniejsze treningi. Dziś było BNP 14km w tempie 4'30" do 3'42", z dużym poczuciem komfortu i kontroli do samego końca. Do tego 2km rozgrzewki po 5' i 2km schłodzenia po 6':)
    Dobry trening, na cześć Stasia, złotego dziecka polskich ubezpieczeń i (mam nadzieję) światowych biegów długich;) który przyszedł na świat w piątek i powoli przewraca życie do góry nogami:)

  • pict

    Bartek, jak rozumiem Ty jesteś współautorem?! Gratulacje! A w najbliższych dniach wzniosę toast!

  • biegofanka

    Bartek - przyłączam się do gratulacji i cieszę Twoim szczęściem... jeszcze tak malutkim, a jednocześnie tak wielkim:))

  • biegofanka

    Też wzniosę toast:) Może umówimy się wszyscy co do dnia i godziny (oczywiście tylko wieczorna) wzniesienia toastu na cześć Stasia:))

  • biegofanka

    Kamil - zazdroszczę morza, też chcę w końcu usłyszeć szum fal i poczuć zapach... uwielbiam nasz Bałtyk:)

  • gepaard

    O, Bartek! Gratulacje!

  • 1.marsz

    gratulacje bartku:)

  • Gość: [Czcz] *.centertel.pl

    Gratulacje Bartku. Piekna zyciowka:)

  • kamilmnch1

    @Pjachu, wyważone i trafne komentarze :)

    Dziś była wizyta u dietetyczki.
    Dziś pierwszy kontakt z rowerem.
    Dziś ponownie za późno idę spać.

    Jutro Bartek znowu rano wstanie o piątej na bieganie (?).
    Co na to Staś?

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Ide dopiero teraz. Mały tak śpi ze wszyscy zaspalismy:)
    Dzis zabawa biegowa na mega zmęczonych nogach

  • kamilmnch1

    Miałem podbiegi po 4,5 h snu.
    Trening by był przyjemny gdyby nie nagły atak Buki. Dotrzymałem końca treningu i zaraz potem w krzaki...

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.centertel.pl

    Zabawa tez juz za mna. Po wczorajszym bnp nogi ociezale, po 200m mięśnie płonęły żywym ogniem, ale pewnie o to chodziło

  • biegofanka

    Bartek - jeszcze raz gratuluję, tym razem wznosze toast za Stasia i rodziców:)

  • kamilmnch1

    Kilka km za mną.
    Wywrotka zaliczona.
    Nie piję alkoholu.

  • kamilmnch1

    Tzn na rowerze.
    Rano bieganie zgodnie z planem.
    Trochę odsypiam po ostatnich prawie dwóch tygodniach z małą ilością snu.
    Od wczoraj mocno pilnuję to co jem, za ok 10-14 dni dostanę dietę.

  • biegofanka

    Rano było bieganie na Ślężę i Radunię:))
    Jutro niestety muszę popracować w firmie, więc z długiego weekendu nici... za to pojadę z rana do siłowni, 3 x w tym tygodniu.
    Na sobotę i niedzielę rano planuję treningi biegowe.

  • podopieczny_bartek

    Dzięki i na zdrowie!:)

  • podopieczny_bartek

    dzisiaj tylko 60'easy, jutro podobnie, ale z rytmami, za to w sobotę będzie parkrun lub interwał - obie opcje bardzo ciekawe:)

  • kamilmnch1

    Na zdrowie. Jedno piwko i do spania choć jest ciekawy program na Canal + o sporcie. Życie na krawędzi.
    Może będą powtórki.
    Podsumowanie dnia:
    bieganie
    ćwiczenia w domu
    rower z kolegami.

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    Ma ktoś linka do Eugene z Mo? Na letsrunie jeszcze nie ma

  • kamilmnch1

    Znam wynik. Jak również siatkarzy. Rano bieganie, potem rower. Teraz jestem sam z dziećmi i coś wymyślimy na wspólną zabawę a wieczorem w planie domowa "siłka".

  • podopieczny_bartek

    Parkrun zaliczony. Wynik całkiem przyzwoity jak na zajechane mięśnie (prosto z ciężkiego treningu - w tym tygodniu 2 mocne akcenty wt/śr, a jeszcze wczoraj podbiegi i rytmy), ból kręgosłupa, który na rozgrzewce utrudniał nawet truchtanie i dość duże ilości alkoholu. Kręgosłup lekko odpuścił na 3 km, dzięki temu stać mnie jeszcze było na mocny finisz. Goniłem zawodnika, który biegł jakieś 20" przede mną. Odrobiłem na końcówce prawie całą stratę, ale niestety do 3 miejsca zabrakło 1"!:)
    Reasumując - bardzo ciężki bieg, mięśnie nie pozwalały na szybkie tempo, ale dzięki temu był to świetny trening mentalny i myślę, że jak nogi odpoczną będę dysponował piorunującym finiszem:)
    Wynik 18'30", tętno 168 więc na zakończenie jeszcze z Tomkiem (17'30") i Tomikiem (20'30") 3x200m w tempie ok 3'/km - tak trenują tylko w Oregonie i w Lipiec Running Team:)

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    Gratulacje:)
    Bartek, takiego finiszu Tobie życzę:)
    www.youtube.com/watch?v=HFCgf52ReVg
    (jakość fatalna..)

    Kamil, wynik znałam, ale po przeczytaniu relacji typu nogi same biegną (www.letsrun.com/news/2016/05/friday-night-pre-mo-farah-survives-scare-10000m-mom-power-alysia-montano-hellen-obiri/) szukałam wideo

  • biegofanka

    Bartek - to rzeczywiście wynik bardzo dobry biorąc pod uwagę ostatnie dni, o których piszesz:)

  • biegofanka

    Wczoraj rano była siłownia, a dzisiaj z rana trening biegowy z rytmami:) chciałam zdążyć przed burzami, które miały nadejść i rzeczywiście są;)

  • biegofanka

    Biegającemu koledze udało się wczoraj z jego towarzyszem pokonać Rzeźnika. To była jego pierwsza próba. Relację z samego biegu będę dopiero w przyszłym tygodniu od niego miała.

  • kamilmnch1

    Zakończyłem dzień 15 minutami ćwiczeń czyli cztery serie. Czas na Ligę Mistrzów. Siatkarze i piłkarze ręczni wygrali teraz będę kibicował Atletico.

  • beztlen

    Kamil - ja również...są dobrze wybiegani:)

  • podopieczny_bartek

    Ja też za Atletico, nie cierpię tych lalusiów z realu!! ufff, było blisko...

  • Gość *.dynamic.chello.pl

    Do dupy
    b

  • beztlen

    Na razie stoją

  • beztlen

    kilka kilogramow zelu i setki milionow dolarow w polu karnym i gol - co to za sport...

  • podopieczny_bartek

    showbusiness...

  • podopieczny_bartek

    Kszczot rusza po minimum

  • beztlen

    a jednak sport:)

  • beztlen

    ile nabiegal?

  • biegofanka

    U nas podział, mąż za Realem, starszy syn za Atletico a młodszy mówi, że za Madrytem;) mnie też wszystko jedno:)

  • biegofanka

    Ile piwa wypiliscie teraz przy futbolu?:)

  • podopieczny_bartek

    1:44:99, minimum bez problemu

  • podopieczny_bartek

    ja piwa zero, za to wino - 2 lampki białego, 2 czerwonego

  • beztlen

    Bedzie medal w Rio.

  • beztlen

    taki jest świat niestety

  • kamilmnch1

    Wróciłem asertywnie od kolegów z miasta. O 5 pobudka żeby zdążyć przed pójściem JWŻ do pracy.
    Żele górą...
    Dwa piwa oraz 3 x whisky.

  • biegofanka

    No to przyzwoicie wypiliscie:) a ja się pilnuje i tylko kawa po irlandzku:) rano trening, tylko zastanawiam się nad wyborem, płaski czy Ślęza:)

  • kamilmnch1

    Biegofanko, Ślęża :)
    Ani nie jestem wyspany, ani bez alkoholu w organizmie ale nie mam wyjścia żeby później wyjść.
    Takie życie amatora.
    Póki co jeszcze raz w tygodniu grzeszę (jednego piwa nie liczę- w czwartek?).
    Trener może wybaczy parametry pewnie nie.

  • kamilmnch1

    Miało być Trener może wybaczy, parametry pewnie nie.

  • kamilmnch1

    Wróciłem z biegania. Przerwa na Bukę i wsiadam na rower.
    Parametry hmm, ale psychicznie od tygodni nie czułem się tak dobrze jak właśnie teraz.
    O co chodzi w biegu? Między innymi o to!
    P.S. Czuję w nogach wczorajsze podjazdy pod górkę.

  • biegofanka

    Ale horror zaserwowali nam Polacy, najważniejsze, że odwrócili losy meczu i jest wygrana!:))

  • biegofanka

    Była dziś Ślęża:)
    Kamil - czytałam rano przed treningiem Twój post:)

  • biegofanka

    O godz. 7.35 rozpoczęłam bieg. Parkując na przełęczy byłam zaskoczona, że jeszcze nie ma turystów. W czwartek o tej porze jeden parking już był pełny. Dzięki temu była dzisiaj rzeczywiście tylko natura i ja. Jeden rowerzysta minął mnie po drodze. Doładowałam się pozytywną energią. Było jej tak dużo, że wzięłam też dla Was i przesyłam ją teraz pisząc, a częściowo przesłałam poprzez sms-y:)) kto otrzymał, ten wie;)

  • podopieczny_bartek

    A ja dzisiaj doszedłem do granicy zajechania mięśni albo lekko ją przekroczyłem:) miałem biegać 90' spokojnie więc zacząłem spokojnie po 5', tętno 130, czuję,że mięśnie po wczorajszym nawet nienajgorzej, ale potem kolejne km coraz wolniej, coraz wyższe tętno, czuję, że nogi nie chcą współpracować, biegnę coraz wolniej i wolniej, aż w końcu po 12km zatrzymałem się. Po prostu, zwalniałem, zwalniałem aż stanąłem:) jeszcze czegoś takiego nie miałem. Dokręciłem jeszcze na siłę 3km i poddałem się. Być może też pogoda robi swoje, bo w warszawie po prostu zawiesina, przez którą ciężko się przebić, ale nogi mam zajechane jak nigdy. Teraz popołudniowa regeneracja, jutro zero biegania i mam nadzieję, że przyjdzie superkompensacja

  • kamilmnch1

    Teraz ręczna.

    Bartosz, gratuluję że doszedłeś.

  • kamilmnch1

    No i karne...

  • podopieczny_bartek

    doszedłem, a nawet przeszedłem...

  • biegofanka

    Jest!!! Kolejny horror dzisiaj za nami! Uff...:)

  • biegofanka

    Mam nadzieję, że chociaż w tenisie pójdzie dziś gładko... na razie jest;)

  • biegofanka

    Co prawda horroru nie ma, ale mecz przerwany niestety...

  • beztlen

    Ania Celińska (żona mojego kolegi z klubu Byledobiec Anin) zdobyła dziś brązowy medal MP w biegu na 10km w ramach Biegu Fiata. Ania jest amatorką, pracuje i trenuje bardzo intensywnie. W zeszłym roku goszcząc u Ani i Roberta
    miałem przyjemność obserwować jej profesjonalne podejście do sportu i katorżniczy trening. Nie byłbym oczywiście sobą gdybym nie udzielił jej kilku rad. Bardzo się cieszę z jej sukcesu, mocno zapracowała na ten wynik.

  • kamilmnch1

    Jednak Radwańska wyszła na kort.
    Już nie obejrzę, ale sprawdzę wynik.
    Kilka kart książki i idę spać. Od dwóch tygodni zabierałem się za porządne wyspanie i wyszło jak zawsze. Spróbuję o 22 zasypiać. Jutro spokojna godzina.
    Pod wieczór ćwiczenia. Tym razem pięć serii.

  • kamilmnch1

    Czyli więcej niż byle dobiegła!
    Gratulacje!

  • pict

    Nie piszę o swoich treningach - bo przy tym co trenują beztlen i bartek w zasadzie nie ma o czym. Moje prędkości na interwałach i odcinkach dłuższych to jakiś żart ;-) więc zaczynam się wstydzić.

    Ale napiszę Wam o czymś innym - o mięsie. Jak wiecie nie jadłem mięsa przez dwa lata w ogóle. W tym czasie zrobiłem m.in. życiówkę w maratonie, życiówkę na 10 i 5 km. Skromne, ale jednak. Moja dieta nie miała związku z wagą, bo jeśli w miarę uczciwie biegam to mam wagę w granicach 72-74kg, co przy moim wzroście ok. 181 cm jest całkiem ok. To był taki eksperyment, z którego odniosłem zasadniczy zysk w postaci pozbycia się problemów żołądkowych. Od stycznia tego roku zacząłem trochę jeść mięso - okazyjnie, najpierw raz-dwa razy w miesiącu, potem coraz częściej... właśnie. I tu jest coś czym chciałbym się z Wami podzielić - to działa jak jakiś "narkotyk", wpadłem w ostatnich tygodniach już w ciąg, a to kaszanka z grilla, a to kotlet, a to coś innego. Zamiast ryb i makaronów (nie służą mi warzywa i sałaty w większych ilościach) wybierałem mięso - byłem coraz bardziej ociężały, coraz gorzej spałem. Wniosek jest taki, że wracam do stanu, w którym mięso jem "od wielkiego dzwonu" - nie częściej niż raz na miesiąc, a docelowo w ogóle zarzucam. Widzę więcej strat niż zysków z jedzenia mięsa.

Dodaj komentarz

© ocochodziwbiegu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci