Menu

ocochodziwbiegu

Drink, Sex and Run For Fun!Go hard or chlej in home!

Jedno piwo.

k2bell

"Jedno piwo chyba można
Balon tego nie wykaże
Drugie piwo, czemu nie
Policjanci nie lekarze"

Tak jak Biegofanka zauważyła, ostatnie dni obżerania się i (prawie ostatnie, bo o okazje nietrudno) chlania przede mną. Za tydzień czeka mnie pierwsza w życiu wizyta u dietetyka. Mam nadzieję, że również będzie między nami chemia tak jak z trenerem. Jedne badania krwi zrobione. Również testosteron. Jeszcze czekają dodatkowe. Podczas porady zostanie przeprowadzony wywiad oraz zbadane inne parametry. Może w dalszej kolejności zbadam serce i podejmę próbę wysiłkową. Tak za jednym zamachem pełna diagnostyka.

Jedno piwo chyba można? Więc chyba dziś zdegustuję je. W pięknym pucharze do piwa z logo Kujawskiego Browaru Regionalnego "Osowa Góra"- bydgoskie. Po dobrze wybieganym i przećwiczonym tygodniu mam mniejsze opory. Cztery razy wyszedłem biegać. Za każdym razem po około godzinie tak jak zakładałem. Rozważałem jeszcze by wczorajszy poranek okrasić truchtem lecz po piątkowej wizycie na oddziale podlanym i płonącym nie byłem wstanie. Gościnne Mazury cud natury. Planowałem trzy razy poćwiczyć w domu. Rzutem na dywan udało się. Własnie skończyłem nowy, choć przygotowany na kanwie poprzedniego zestaw składający się z: brzuszków na ławce, pompek, grzbietów, kółka, hantli, klatka z kettlebell oraz wyrzuty z "dzwonkiem". Póki co tylko trzy serie ale od kolejnego tygodnia cztery. Chciałbym przez kilka najbliższych tygodni regularnie ćwiczyć a nie tylko biegać. Zaczynając jesienią trenowanie miałem słabą bazę w dodatku po drodze były i wyjazdy i choroba. Teraz już będzie łatwiej. Po raz pierwszy jesienny maraton będzie czekał na mnie nawet jeśli przyjdzie mi biegać w upale lipcowego słońca. Wtedy planuję urlop w okolicy koncertu Gilmoura. Tak własnie z tej beczki, Pict masz już zaplanowany pobyt? Mam nadzieję, że również tym razem przygotowania będą przebiegały na drodze optymalnego zmęczenia i maksymalnego postępu. Chociaż jeszcze dokładnie nie przejrzałem planu to liczę na kilka treningów poza granicę komfortu. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, wyświechtane słowa najbardziej oddadzą to co czuję. Chcę już trenować. Oczywiście teraz też jest mi dobrze gdy biegam w różnych miejscach i niespecjalnie przejmuję się parametrami. Sporo po lesie w Myślęcinku, gdzie mogę spotkać innych biegaczy i powiedzieć cześć. Tym bardziej, że dzieci już starsze i w weekend nie zrywam się jeśli nie muszę, skoro świt na bieganie. Dziś np spotkałem Anettę wraz z Krzyśkiem i Januszem. Szkoda, że trenowali coś bardziej złożonego niż bieg ciągły. Świetnie było ich spotkać choć przez chwilę. Plus pięć punktów za poprawę stylu i rytmu biegu dostałem oraz dziesięć na motywację. 

Ale najważniejszym wydarzeniem weekendu jest sukces Roba, który sprawił sobie rewelacyjny prezent na urodziny. Zrobił ogromny postęp, wykonał ciężka pracę i teraz już przed nim chwała oraz początek drogi by złamać kolejną granicę. Meta jednego maratonu jest początkiem przygotowań do następnego. Rob jest kolejnym po Ziggim znajomym biegaczem, który mnie mobilizuje oraz pokazuje że praca nad sobą procentuje. Wszystkiego najlepszego!

Twoje zdrowie! 

P.S. Dziś nie było typowej pogody jak na zimnych ogrodników ale i tak podczas truchtania wiatr tarmosił włosy na ciele. Udało nam się wybrać do Myślęcinka korzystając z okna pogodowego. Aktywnie i na świeżym powietrzu. 

 

 Mylcinek1


Pola_na_linach

 Julek_wiczy13

Komentarze (122)

Dodaj komentarz
  • biegofanka

    Kamil, trzymam kciuki za systematyczność w dążeniu do celu:) choć łatwo na pewno nie będzie;)

  • pjachu1

    Rob - gratki. Dziś jakiś dzień konia był... dużo życiówek. Ale oczywiście, że na "dzień konia" trzeba zapracować.
    Mój drugi tydzień biegania i trochę lepiej. Zbliżam się do ubiegłorocznych czasów - dziś dyszka po 4.38. Ale trudna, ciężko się biegło. Wiatr i zimowe ciuchy na grzbiecie. Maj, zimna zośka.
    Zdrówko!

  • kamilmnch1

    Pjachu, aby nie za szybko?

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    Gratulacje Rob! Mistrzowsko to rozegrałeś!

  • biegofanka

    Jestem zadowolona z dzisiejszego porannego treningu biegowego, RT, bardzo dobre czasy, choć jest nadal wietrznie, ale biegaczowi nic nie przeszkadza, chyba, że są to zawody;)

  • biegofanka

    Mirek - na pewno czytasz a nic się nie odzywasz... jak forma i samopoczucie? Zamierzasz coś pobiec niedługo oprócz oczywiście biegu Fajki?;)

  • kamilmnch1

    Kiedy będzie bieg Fajki. Bo on daleko a chcę zaplanować.

  • 1.marsz

    w tym roku bieg fajki jest dookoła jeziora miczigen
    marsz

  • pict

    @kamil - mniej więcej, biorę się w tym tygodniu za szukanie hotelu. Postanowiliśmy, że ponieważ Pompeje mamy zaliczone i spaliśmy tam itd. (mogę polecić hotel) to tym razem śpimy w Neapolu. Przylatujemy w 6 osób - lecimy ze znajomymi, bez dzieci. Będziemy w Neapolu 6 lipca wieczorem (przyjeżdżamy z Rzymu), a wracamy 10 lipca rano - wyruszamy do Rzymu. Hotelu jeszcze nie mam (zajmę się tym pod koniec tygodnia jak dojdę do siebie po chorobie), planów oprócz koncertu również nie - przede wszystkim chcemy zwiedzić muzeum, w którym są rzeczy z Pompejów, może ten zamek w Neapolu. Jeśli będzie wola i ochota to może Herkulanum. Oczywiście zwiedzanie Pompejów również, bo większość brygady nie było (ale to pewnie zrobimy 7 lipca - żeby już cały dzień tam być). Generalnie wieczorami dużo jedzenia o domowego wina ;-)

  • kamilmnch1

    Pict, mamy bilety na samolot. Noclegi w Neapolu i Pompejach. Odezwę się na e-mailu.
    Masz adres miejsca w którym odbędzie się koncert?

  • biegofanka

    Chyba 11 czerwca...?

  • kamilmnch1

    W tym terminie to chyba dam radę.

  • pict

    W Pompejach nie ma w zasadzie nic innego. Trafisz... :-)

  • mirjur

    Cześć,
    Bieg Fajki 4 lub 11 czerwca. Tak planował Fajka przed wyjazdem. Póżniej nie miałem z nim kontaktu.
    Ja powoli łapię równowagę. W ostatnim czasie coś szło nie tak. W "fabryce" kłopoty , ale wychodzimy na prostą.
    Biegowo też kiepsko. Po klapie w Łodzi miała być poprawka w Krakowie. Trener rozpisał plan , ale przytrafiła się kontuzja i od dwóch tygodni nie biegam. Chyba dopada mnie SKS.
    W tym tygodniu chcę ruszyć.
    Biegowo jeszcze nic nie planuję - zobaczę jak się sytuacja rozwinie.
    Biego mam nadzieję , że jeszcze przed biegiem Fajki Ślężę zaliczymy:)
    Pozdrawiam Mirek

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Dzięki jeszcze raz za doping. To naprawdę miłe kiedy się widzi, że twój bieg śledzi i przeżywa tyle osób :) Dzięki za te wszystkie smsy i życzenia urodzinowe przed, w trakcie i po biegu. Kamil prosił mnie o krótkie sprawozdanie na nowy oddcinek, ale ja wolę tak tradycyjnie incognito w komentarzach. Bo ja to tak dla siebie bardziej niż dla poklasku i sławy :)
    A bieg? Bieg ułożył się po mojej myśli ale wynik nie był dziełem przypadku. Założenia przed zawodami zakładały czas na poziomie 3:23-3:25 więc udało się je zrealizować w 100%, ale zacznę od początku.

    Na starcie ustawiłem się tradycyjnie w swojej strefie czyli mniej więcej w połowie między balonami na 3:15 a 3:30. Jednak jak zobaczyłem przed sobą ludzi poubieranych w 3 warstwy, objuczonych butelkami, w słuchawkach, z telefonami, flagami to bez większych dylematów moralnych przesunąłem się 10-15m do przodu. Moja taktyka była prosta. Do 25km biec mniej więcej na wynik 3:25:00 lub nieznacznie wolniej a dopiero po 25km lekko przyspieszyć. Jeśli miałbym odpowiedni zapas sił to depnięcie miało nastąpić dopiero po 35 kilometrze. Wiedziałem, że trzeba wziąć lekką poprawkę na GPS więc zacząłem po 4:50 bo sądziłem, że to tempo da mi na połówce czas na poziomie 01:42:30. Na starcie było dosyć ciasno, pierwszy kilometr to bieg brukowanymi uliczkami krakowskiej starówki i było trochę nerwowo. Nie dałem się jednak ponieść emocjom i od początku biegłem ustalonym tempem. Niestety przed samym startem nie udało mi się skorzystać z toalety za co zapłaciłem 30 sekundowym przystankiem na 14-tym kilometrze. Kto wie, może żeby nie to, to udałoby się złamać 3:23 :)
    W tym roku w Krakowie była nowa trasa. Widziałem profil, półtora roku temu biegłem tam połówkę dwa razy (pierwszy i ostatni) więc wiedziałem czego się spodziewać. Trasa może i atrakcyjna turystycznie, ale ja tam nie pojechałem zwiedzać tylko się ścigać a do ścigania już taka różowa nie była. No i ten cholerny wiatr. Łącznie 4x przebiegaliśmy mostami przez Wisłę, 2x obiegiwaliśmy wokół Krakowskie błonia a dodatkowo chyba z 10km bulwarami wiślanymi. Kto tam biegał wcześniej ten wie jak tam piździ.. Nie było jednego konkretnego podbiegu jak w Warszawie czy Poznaniu, ale było z 10 albo i więcej mniejszych upierdliwych jak te pod wiadukty, mosty czy na bulwarach. Niby po podbiegu w większości były zbiegi, ale wiadomo jak szarża w dół może się skończyć dla mięśni. Z drugiej jednak strony porównując trasę z Orlenu i Krakowa to ta Warszawska wydaje się sporo łatwiejsza. Warunki pogodowe były bardzo zbliżone a czasy zwycięzców niemal identyczne - 02:11:54 Artur Kozłowski w Warszawie i 02:11:58 Cosmas Mutuku Kyeva w Krakowie. Ten Kenijczyk to żadna pierwsza liga. Jego życiówka to 02:09:57 z 2014 roku z Dębna. Więc jednak dało się tam pobiec szybko? Może nie powinienem marudzić?
    (c.d.)

  • biegofanka

    Mówiłam Fajce, że 4 czerwca mi nie pasuje;) jeśli nie będzie innej możliwości, pobiegniecie beze mnie;) ale mam nadzieję, że będzie wszystkim 11 czerwca pasował:)

  • biegofanka

    Mirek - Ślężę zaliczam prawie co tydzień;) oczywiście, mam nadzieję, że dołączysz w któryś weekend. Wracaj szybko do pełnej biegowej formy:))

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Dla mnie jedynym plusem tej trasy było to, że były 2 pętle bo dzięki temu na 9,19,29 i 39 kilometrze mogłem spotkać żonę, która pojechała ze mną specjalnie, żeby mnie dopingować. No i przy okazji za każdym razem podawała mi wodę i żel. Ja do tej pory słabo znosiłem maraton energetycznie. Aż do Paryża za każdym razem łapałem większą lub mniejszą ścianę. Rok temu z powodu problemów żołądkowych zszedłem na 28km Orlenu i dopiero jesienny Maraton Warszawski w 2015 roku udało mi się przebiec tak jak chciałem. Pobiegłem tam jednak dość zachowawczo i ukończyłem w 3:37:43. Dopiero ten wiosenny start miał pokazać mi czy trening zmierza w dobrym kierunku. Dzięki temu, że 4x mijałem żonę to przyjąłem na trasie 7 żeli. Dodatkowo na każdym punkcie wypijałem jeden kubeczek wody i 2x brałem od żony dodatkowo buteleczkę z wodą. Na 29 kilometrze wypiłem też ok 300ml rozgazowanej coli. Ani razu przed biegiem ani w jego trakcie nie tknąłem izotoników.

    Od początku biegło mi się dobrze. W głowie odliczałem sobie ile czasu jeszcze do następnego spotkania z żoną, tempo było dla mnie komfortowe i biegło się spokojnie. Na 14-tym musiałem wskoczyć do toi toia i tu trochę straciłem, ale postanowiłem nie gonić czasu. Liczyłem w myślach ile czasu zajął mi postój i wyszło, że, żeby utrzymać swoje tempo nie powinienem przyspieszyć bardziej niż do 5:15 na tym kilometrze. Wyszedł chyba w 5:07. Przy Tauron Arenie niespodzianka. Przy znaczniku 15 i 35 km stał i żywiołowo dopingował Heniu Szost. To było naprawdę bardzo fajne tym bardziej, że jak bylem na drugiej pętli mijając 35 kilometr to cały czas tam był. Pierwsza pętla zleciała mi błyskawicznie. Od początku bieg pod pełną kontrolą. Mięśniowo i oddechowo rewelacyjnie. No ale prawdziwy wyścig miał się dopiero zacząć :) Poszczególne piątki z pierwszej pętli wyglądały tak:
    00:24:07 msc 882
    00:48:47 msc 973
    01:13:37 msc 1040
    01:37:47 msc 1017
    01:42:54 msc 1001

    Zgodnie z założeniami na 25 kilometrze nieznacznie przyspieszyłem. Żaden tam zryw - raptem 3-4" na kilometrze, ale mając w nogach 25km bylo to odczuwalne. O dziwo w dalszym ciągu biegło mi się świetnie. No i zacząłem zauważać, że wyprzedzam. O ile do +/- 15km biegłem w jakiejś tam zwartej grupce biegaczy to później to była w większości samotna walka. Mijając 30 kilometr wiedziałem, że na 32 żadnej ściany nie będzie. Nie miałem żadnych kryzysów energetycznych. Również mięśniowo czułem się bardzo dobrze. Na 35 kilometrze przybita piątka z Heniem, ale na przyspieszenie nie starczyło już sił. Całe szczęście wystarczyło ich na tyle, żeby nie zwolnić i dowieźć wynik do mety. Na 39 żona powiedziała, że wyglądam dobrze, już wtedy nie brałem wody tylko gnałem do mety. Końcówka bardzo ciężka ale na finiszowych 200 metrach udało mi się jeszcze przyspieszyć do tempa 3:03 min/km :) Czas na mecie 3:23:21 i życiówka poprawiona o 14,5 minuty. Drugą połówkę przebiegłem o 02:31 szybciej niż pierwszą. Zegarek na mecie pokazał dystans 42.62 km.

    kolejne międzyczasy wyglądały tak:
    02:01:39 933
    02:25:34 836
    02:49:02 719
    03:12:54 621
    03:23:21

    A zapis z zegarka wygląda tak: connect.garmin.com/modern/activity/1169095363

    (c.d.n)

  • biegofanka

    Rob - marudź dalej;) ale dokładnie to przeanalizowałeś (klatka po klatce;). Czyli były plusy tej trasy, skoro mogłeś skorzystać z pomocy małżonki:) Oprócz przygotowania i formy miałeś swój dzień:))

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    a na koniec garść statystyk.
    Przygotowania do wiosennego maratonu rozpocząłem 30 listopada po niemal 3 tygodniach odpoczynku. W tym czasie wykonałem 110 z zaplanowanych 114 jednostek treningowych. 3x musiałem zrezygnować z biegania w wyniku choroby i jeden raz z powodu zobowiązań zawodowych. W tych 110 jednostkach znalazły się również starty kontrolne w Biegu Chomiczówki (15km bieg easy), Zimowych Biegach Górskich w Falenicy (4x10km 2xPB), GP Warszawy w lesie kabackim (10km PB na nieatestowanej trasie), Półmaratonie Warszawskim (21,1km PB) oraz biegu OSHEE na 10km w ramach Orlen Warsaw Marathon zakończonym wyrównaniem PB 41:21. Łączny dystans przebiegnięty przeze mnie w ramach tych przygotowań to 1137km co daje średnią 10,34 na trening. Najkrótszy pod względem czasu i dystansu był pierwszy trening po roztrenowaniu 30 listopada, wyszedłem na 31' i w tym czasie przebiegłem 6,03km. Jeśli chodzi o najdłuższe jednostki to zaliczyłem tylko dwa biegi powyżej 20km i był to Półmaraton Warszawski 21,23km przebiegnięty w 01:31:38 oraz spokojny bieg easy 21,38km przebiegnięty równo w 2h. Ani razu nie biegałem dłużej niż 2h i ani razu nie biegałem dystansu dłuższego niż 21km. Wynika to oczywiście z faktu, że tempo moich rozbiegań oscyluje w granicach 5:30 min/km. Jak bym biegał szybciej to i dystans tego biegu byłby dłuższy. Do tego dołożyłem regularne ćwiczenia core stability na siłowni. Z wyjątkiem przerw z powodów których również nie biegałem oraz przerw świątecznych nie odpuszczałem tych ćwiczeń. Starałem się chodzić do klubu minimum 2x w tygodniu a kilka razy udało mi się pójść 3x. Wyszło tego zatem ok. 45-50h. Ćwiczenia nie są zbyt skomplikowane ale czuję, że dały mi bardzo dużo. Sporo uwagi przykładałem również do mięśni głębokich ćwicząc między innymi stanie na piłce rehabilitacyjnej czy na desce z rolką. Ćwiczenia pozornie proste, ale po 5 minutach stania na takiej piłce jestem bardziej spocony niż po kilkunastu minutach biegu. Z czasem osiągnąłem w tych ćwiczeniach pewną wprawę więc zacząłem je sobie urozmaicać dodając równoczesne ćwiczenia z piłką lekarską. Znacznie poprawiła mi się przez to koordynacja.
    Cały czas moją piętą achillesową jest dieta. Choć staram odżywiać się w miarę zdrowo to jednak nie potrafię odmówić sobie przyjemności kulinarnych. Z zaplanowanych 3-4kg w dół nie udało się zrzucić ani jednego. Wydaje mi się jednak, że spory udział w tym ma siłownia i w miejsce tłuszczu pojawiło się trochę mięśni. Świadczą o tym choćby obwody, które poszły w dół - choć waga od listopada stoi w miejscu na 81kg. Za to niemal do minimum ograniczyłem alkohol. Oczywiście zdarzało mi się przy okazji spotkań towarzyskich wychylić kilka drinków, ale z reguły proszę o słabe i nie piję więcej niż 3-4.
    Po maratonie nie będę odpoczywał długo. 4 czerwca zawalczę o życiówkę na 10km podczas nocnego biegu organizowanego z okazji 100-lecia Legii Warszawa. Nigdy nie manifestowałem tu swoich sympatii ani tym bardziej antypatii futbolowych, ale Legia zawsze była i będzie najbliższa memu sercu. Urodziłem się 1200m od stadionu :) Dlatego wziąłbym udział w tym biegu nawet jak bym miał go pokonać o kulach. Trasa może nie jest jakaś super bo na 1 kilometrze od razu dostajemy podbieg Agrykolą a dodatkowo dwa razy przebiegamy mosty na Wiśle, ale jak uda się zrobić życiówkę to będzie ona smakowała dużo lepiej. Później 11 czerwca Bieg Ursynowa. Jesienią jeśli pobiegnę maraton to raczej będzie to Maraton Warszawski choć poważnie rozważam wyjazd do Koszyc. Trasa jest tam bardzo płaska z rekordem na poziomie 02:07, termin również mi pasuje no i można pojechać samochodem bo to raptem 500km od Warszawy.
    r.

  • biegofanka

    Rob - tak trzymaj:)) a dietę też w pewnym momencie dograsz:)

  • 1.marsz

    rob - taki wynik przy 80 kg jest naprawdę imponujący, raz jeszcze gratulacje:)

  • kamilmnch1

    Rob, czytałem w pracy z zapartym tchem. Wierzę, że któregoś dnia zrobię też progres na tyle duży, żebyśmy mogli razem podczas jednego z maratonów się pościgać. Tymczasem dajesz nadzieję :)

  • kamilmnch1

    @Marszu, mnie dziwią wyniki tak chudych jak Ty? Skąd bierzecie energię?

  • kamilmnch1

    Poćwiczyłem cztery serie i właśnie jestem we własnym sosie.
    Jutro drugie badania krwi.

  • kamilmnch1

    Ze smutkiem zawiadamiam, że został mi już tylko jeden blog na którym chcę się udzielać...

  • biegofanka

    Ale to Twój blog i nikt Ci go nie odbierze:)

  • kamilmnch1

    Ja tu tylko piszę odcinek, czasem Wy, ale przede wszystkim najważniejsze to co pod blogiem w komentarzach! Życie!

  • podopieczny_bartek

    Biegofanko, raczej nikt, no chyba, że dobra zmiana;)

  • kamilmnch1

    Dobra zmiana czyli Podopieczny piszący przez pół roku co przyjmę z pokorą. A zresztą my to jak John Lennon i Paul McCartney. Nieważne kto napisał utwór, podpisujemy jako jeden. Tylko jeden K&Bell, słuszny Kibel.

  • podopieczny_bartek

    Kibell totalny:)

  • podopieczny_bartek

    w dodatku ja jestem znanym hejterem;)

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    o czym Wy ?

  • kamilmnch1

    Beztlen, masz ciekawsze i bardziej intrygujące pióro niż niejeden dziennikarz. W dodatku celnie i w punkt. Wujek dobra rada, mistrz ciętej riposty.
    P.S. Potwierdzam że jest "klimat" trenując a przy okazji rozmawiając z Tobą. Piszę za siebie. Nie wiem jak inni. Tym bardziej że nie mam wrażenie że "ona czuje we mnie piniądz i wygląda ja bijonz".

  • kamilmnch1

    @Czecza, szukaj odpowiedzi u Wojtka. Również w poprzednich chyba dwóch odcinkach i komentarzach.

    P.S. Jak zdrowie?

  • kamilmnch1

    W związku z tym, że wyemigrowałem z tamtego bloga to odniosę się tutaj do komentarza Dzikiego.
    Po pierwsze, co ma do rzeczy to że trafiłem na blogu Wojtka na Beztlena? Dlatego powinienem Staszewskiego wybrać na trenera? Z Wojtkiem byłem trzy razy na obozie a trenuję u Beztlena (sic).
    Po drugie nie będę ukrywał że z premedytacją piszę niektóre akapity czy komentarze odnośnie tamtego hmm "środowiska" ponieważ śmieszy mnie spinanie się i szarogęsienie szczególnie w sferze która jest moją odskocznią i relaksem od stresującego życia.
    Po trzecie jak niektórzy koledzy "zaatakują" to jest w porządku a jak im się odda to już źle.

    Jutro upuszczę krwi. Kolejne badania.

  • pict

    wszyscy przesadzacie - to jest jakaś wojna w rodzinie - bez sensu

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    Nie rozumiem ludzi z kompleksami
    dziwnym trafem tym razem nie trafiło na biegające panny;

    Kamil, dopóki pielęgniarki mają gdzie kuć jest dobrze!


  • kamilmnch1

    @Pict, czuję że pis przyszedł na tamten blog ;) więc wyemigrowałem. Nie będę prowadził wojny z własnym narodem.

  • biegofanka

    Pict, rzeczywiście prokuratura badania sprawę Twojego wpisu?

  • biegofanka

    Pytam, bo to byłoby zastraszanie...

  • kamilmnch1

    @Pict, wybacz czarny humor ale pamiętaj, sądy są niezawisłe.

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    Te komentarze są tak absurdalne... Beztlen, dziękuję za cholernie dobre zmiany i o wiele więcej niż Plan

    Ostatnie dwa dni były dobre, trochę krwi poszło, trochę promieni przy CT, szpital bardziej towarzysko, ale i kolejny antybiotyk do kompletu, choć to już raczej jest finisz :) Czekam na komplet wyników, w czwartek konsultacja i oby już było dobrze.

  • pict

    Bada. Na razie ustala "geograficznie" skąd dokonałem wpisu. Odmówiłem im pomocy - niech się sami bujają (zadzwonił pan prokurator i zapytał... czaicie? to tak jakby dzwonić i pytać: gdzie dokonał pan morderstwa, bo musimy zakwalifikować do odpowiedniej prokuratury?). Mam ich gdzieś szczerze mówiąc.

  • biegofanka

    Czecza, musi być dobrze:)

  • biegofanka

    Trzymaj się Pict, odporności życzę, ale łatwo mówić...

  • podopieczny_bartek

    Ale jaja!!! Ci to są zakompleksieni, a co napisałeś?;)

  • pict

    określiłem dość dosadnie co sądzę o pani Sz. - użyłem słowa "błazen" (przyznaję niezbyt elegancko), ale wszystko działo się na twitterze.

  • podopieczny_bartek

    W razie czego powiedz, że chodziło Ci o Stańczyka - to na pewno nie jest obraźliwe;)

  • podopieczny_bartek

    tzn o porównanie do Stańczyka oczywiście:)

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    Pict..piękne..
    Przypomina mi się case o odblokowaniu iPhone przez FBI.. Zakładam, że polskiej policji nie stać na wydanie $1m, więc jak coś, bądź tak uprzejmy i podaj im hasło..
    Tzn. jak się określą właściwością miejscową..
    A poważnie, mam nadzieję, że będą długo badać i sprawa sama zniknie z biurka

  • biegofanka

    Z treningowych spraw, dzisiaj rano była siłownia.

  • 1.marsz

    satrapa, atrapa, fajtłapa:)

    kamilu, chudzi nie muszą być słabi, zwykle nie są, wyobraź sobie, że są tak silni jak ty i nie dźwigają tych15 kg więcej przez te ponad 3h
    marsz

  • kamilmnch1

    @Marszu, jest argument. To z drugiej strony ile przybędzie mocy z utratą każdego kilograma masy? :)

    Badania zrobię jutro bo muszę się upewnić czy do glukozy i insuliny muszę sam zakupić glukozę czy mają na miejscu.
    Słabo spałem i krótko. Stres i w pracy i w "internecie" i z chomikiem.
    Nawet mieszanka tych spraw mi się przyśniła. Zaraz wyjdę pobiegać.

  • kamilmnch1

    Dziś bardzo dobrze spędziłem czas w lesie. O wiele lepiej niż wczoraj gdy prawie się zrzygałem ale to w wyniku braku higieny.

    @Biegofanko, syn ani kropli alkoholu? Może chociaż narkotyki bierze? Albo dopalacze? Nie przystoi aby młody sportowiec nie miał nałogów. Kiedy startuje?

  • biegofanka

    Ma nałogi, rower, bieganie, pływanie:) jaki alkohol? Przecież musiałam ostatnio dietetyka mu załatwić, bo stwierdził, że musi odpowiednią dietą wspomóc rozwój masy mięśniowej. Trener od pływania powiedział, że 6 kg mięśni powinien dobudowac. Zaczął stosować już odpowiednią dla niego dietę:) lubi gotować i przyrządzać posiłki, więc sobie radzi:)

  • biegofanka

    Startuje jak ja, w nocnym polmaratonie za rowny miesiąc, a we wrześniu chce swój pierwszy triathlon na dystansie olimpijskim w Krakowie zaliczyć. W wakacje student chce popracować;)

  • biegofanka

    Na fejsie strony triathlon club Wrocław możesz pooglądać ich zdjęcia z przygotowań, obozu. Syn, to wysoki szczupły czarnowlosy młodzieniec, najmłodszy z tej drużyny. Jest jeden młodszy, ale on tylko kolarstwo tam dodatkowo trenuje.

  • biegofanka

    Syn wszystko analizuje od strony matematycznej i fizycznej, jako scislowiec i student politechniki a ja bardziej na wyczucie i odczucie treningi i zywienie stosuję;)

  • pict

    Z tym alkoholem to jest dobry pomysł żeby nie pić. Męczy mnie choroba, biorę antybiotyki więc od tygodnia nie piję. Dobrze się wysypiam, rano jestem lżejszy i w ogóle. Ale ciągnie żeby winka się napić.

    Odnosząc się do wielkiej kłótni w rodzinie -takie są najbardziej zaciekłe. Daje sobie wszystko uciąć, że gdybyśmy siedzieli przy stole i rozmawiali twarzą w twarz to nie doszłoby to do tego momentu. Ludzie są dla siebie milsi jak rozmawiają twarzą w twarz niż przy rozmowach wirtualnych.

  • kamilmnch1

    Wyszło Szydło z worka ;)

  • 1.marsz

    kamil, zrób sobie pierwszą połowę .długiego treningu z plecakiem 15 kg, a drugą tylko z własnym ciężarem:)
    marsz

  • Gość: [Beztlen] *.play-internet.pl

    Pict - pewnie masz racje, ale szkoda juz czasu na te piaskownice.
    Rob - jak wiesz nigdy nie bylem zwolennikiem klepania kilometrów, ale Twoj przyklad jest skrajny, skrajnie ciekawy:) Przyznam tez ze bylem zdania ze te bardzo szybko biegane 2minutowki tydzien temu nie pomoga Ci w kontekscie maratonu a chyba pomogly. Z kolei na 10km tak wielkiego progresu nie bylo (ale moze bedzie, tego Ci oczywiscie zycze). Wszystko to bardzo ciekawe...musze poddac to glebszej analizie:) Tak czy siak Rob pobiegles swietne zawody - wielkie gratulacje dla Ciebie i Twojego Trenera!

  • pil00

    Rob- gratulacje, dajesz nadzieje że nie trzeba dużej objętości, aby były wyniki :) Ciekawe, że nie pokusiłeś się chociaż raz na co najmniej 25 km - myślałem że jest to potrzebne do budowania bazy tlenowej, ale pewnie te 2h wystarczają. Będę nudny, ale jeśli ci cały czas zależy na zrzuceniu kg to polecam basen, który dodatkowo poprawia kondycje i wspaniale rozluźnia mięśnie po ciężkim treningu.

    Z dietą jest ten problem, że niepotrzebnie dzielimy sobie jedzenie na dobre i złe, na dobre i nie dobre, przez co kusi nas aby sięgać czasem po to zakazane. Jedzenie musi być dobre, musi nam smakować! Wszystko może być dobre, tylko w umiarze. Mamy tendencje do jedzenia za dużo, kiedy to cały świat zwierząt je tylko tyle ile potrzebuje. Warto wyczulić nasz organizm na drobne smaki, jeść powoli i smakować porcje - przede wszystkim jednak zacząć uważać na cukier i sól w potrawach - zauważaliście jak nasz organizm przyzwyczaja się do tych "dodatków"? To co dla jednych będzie za słodkie, za słone, dla drugich będzie ok - to kwestia przyzwyczajenia organizmu do dużych dawek, trochę jak z alkoholem - a tak naprawdę smakuje on lepiej, gdy jest dozowany w mniejszych ilościach i powoli.
    Polecam książkę "Zjadanie zwierząt" Foera - wbrew pozorom nie jest to książka dla wegetarian, porusza temat jedzenia w ogóle i uświadamia jak niezauważalnie dzięki obniżką cen mięsa zaczęliśmy go jeść za dużo w porównaniu do naszych przodków. Przestawia naszą perspektywę na jedzenie, a to pierwszy krok do zmiany nawyków żywieniowych.

    W ogóle ciekawe, że mimo biegania nie spada wielu osobom waga - ja osobiście od momentu regularnego treningu zrobiłem się wyczulony na to co jem, jakoś podświadomie zacząłem sięgać po inne produkty niż dotychczas i wyostrzył mi się smak, szczególnie na surowe potrawy. Mam też wrażenie, że w dzisiejszym świecie nie mamy dobrego punktu odniesienia co do sylwetki z tego względu, że większość ma nadwagę w przeciwieństwie do czasów naszych rodziców/dziadków i może podświadomie nabieramy "masy" aby lepiej się czuć wśród "miejskiej dżungli" hah takie głupie dywagacje ;-)

    pict: Rodzina Soprano to absolutnie najlepszy serial jaki widziałem, chyba zaraz obok Twin Peaks - oba filmy zresztą miały równie szeroko dyskutowane zakończenie, które zapadło mi głęboko w pamięć. Swoja droga tego drugiego szykuje się kolejny sezon :) Z nowych bardzo lubię Homeland, szczególnie od 3 sezonu, aczkolwiek mogę zrozumieć, że wiele osób może być zirytowanych główną bohaterką i tym samym całym serialem ;-) Ostatnio mile mnie zaskoczył serial na kanwie słynnego filmu braci Coen "Fargo"- polecam, szczególnie jak ktoś lubi humor tych reżyserów :)

    Pozdr.
    Michał

    Pozdr.
    Michał

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    @Beztlen
    Z tym 10km to u mnie teraz źle to nie wygląda. Zresztą Nagór od początku zdiagnozował mnie jako szybkościowy typ biegacza. Świadczyły też o tym moje ówczesne życiówki. Z czasu na 5km powinienem mieć lepszą życiówkę na 10km, z dychy na połówce a z połówki na maratonie. Ja wtedy realizowałem normalny trening maratoński ze sporą - jak na mnie i na moje ówczesne możliwości - objętością. A i tak w wynikach wyraźnie było widać brak wytrzymałości. Tzn była to taka tendencja, że im dłuższy dystans, tym szło mi słabiej. Dużo wtedy rozmawialiśmy "jak mnie rozgryźć" i ostatecznie wypłynęły z tego dwa wnioski: albo ten objętościowy, monotonny trening nie był dla mnie odpowiedni, albo jestem raczej szybkościowym typem biegacza (co zresztą jest ze sobą związane).
    W opinii Marcina należało u mnie spróbować odmiennego podejścia do biegania - zacząć od treningu mającego na celu poprawę szybkości, inną stymulację włókien mięśniowych. Trening z większym naciskiem na intensywność, a mniejszym na objętość, który miał spowodować taką poprawę ekonomii biegu, szczególnie u osób podatnych na taką prace, że radykalnie miały się poprawić wyniki na wszystkich dystansach. To się zresztą pokrywało z tym co napisał Marcin w tym czasie w dość głośnym tekście w Magazynie Bieganie - ,że do złamania w maratonie bariery 3:30 nie jest potrzebny żaden specyficzny trening. Wystarczy popracować nad ogólnym wzmocnieniem i poprawą wyników na krótszych dystansach.

    W półtora roku stosując ten typ treningu z 44:42 zszedłem do 41:21 na dyszkę. Dzisiaj realnie myślę o łamaniu 40 minut. Rok temu nie byłem w stanie przebiec 5km poniżej 20 minut a teraz zrobiłem życiówkę na 5km poniżej 20 minut w biegu na 10km. Myślę, że ta listopadowa życiówka pękła by z przytupem na biegu OSHEE gdyby nie moja bezgraniczna i bezsensowna wiara we wskazania GPS w zegarku :) Kiedy na 2km przed metą wydawało mi się, że w pełni kontroluję bieg i dowiozę 40:50 do mety to na finiszu okazało się, że zegarek dołożył mi ponad 100m co przełożyło się na ponad 20" dodatkowego biegu i na "wyrównaniu życiówki". Zresztą dosadnie w mailu odniósł się do tego Marcin i pozwolę sobie go zacytować:

    "Zamiast grzać do mety i się nie zastanawiać, polegasz za bardzo na zegarku. Podejrzane powinno Ci się wydać, że jesteś na 7-8 kilometrze całkiem szybkiego biegu, a samopoczucie zaskakująco dobre. Na tym etapie powinieneś już trochę cierpieć, a jeśli nie cierpisz, znaczy, że jest za wolno."

    Nie lubię się tłumaczyć, ale ten start nastąpił po naprawdę wyczerpującym dla mnie okresie w pracy. W tygodniu poprzedzającym od poniedziałku do czwartku brałem udział - jako organizator - w 4 dniowej konferencji na Stadionie Narodowym. W konferencji w której wzięło udział przeszło 2,4 tys. uczestników. Wiązało się to z pracą po kilkanaście godzin na dobę, stresem i sporym fizycznym zmęczeniem. W środku tygodnia doszła do tego gala na której z powodu zobowiązań zawodowych musiałem być i z powodu której wypadł mi trening bo wróciłem późno w nocy. Więc uważam, że tego dnia w sprzyjających dla mnie okolicznościach - może nie złamałbym 40 minut, ale na pewno zbliżyłbym się do tej granicy.

    I to właśnie w bieganiu jest piękne, że chociaż jest to najprostsza forma aktywności fizycznej to na każdego z nas inaczej zadziałają różne bodźce. Mi ten typ treningu bardzo pasuje. W ten sposób, robiąc to, co lubię, czując się cały czas dobrze wskakuję na coraz wyższe poziomy.

    r.

  • gepaard

    Rob, bardzo ciekawie piszesz o swoim treningu. Jakbym nie wiedział, kto Cię trenuje, to Twoje słowa jednoznacznie wskazują na Nagora :)
    Nie chcę odbierać Ci splendoru po spektakularnym połamaniu życiówki, ale chciałbym wtrącić też kilka słów o sobie. W końcu ja też niedawno poprawiłem PB w maratonie :) Niewiele (na 3:09:14 z 3:09:50), ale za to poprzednia życiówka miała już 3 lata. I nie byłem w stanie się do niej nawet zbliżyć (najlepszy czas to 3:17:46), zatem radość i satysfakcja ogromne. Zainspirowany brakiem długich biegów u Ciebie, spojrzałem na moje przebiegi. U mnie też był jeden bieg 2h (25km) w kwietniu i dwa biegi w marcu po ok. 1h50min (22km). I oczywiście Półmaraton Warszawski, ale to już tylko bieg w niecałe 1,5h. Więcej w moich przygotowaniach nie przekroczyłem ani 20km, ani 1,5h. Średni tygodniowy przebieg (od listopada) to 50km, przy czym najdłuższy tydzień miał 68km, ale był tez tydzień bez biegania i tygodnie po 12, 33, 35km.
    Jako trening uzupełniający staram się 2x w tygodniu ćwiczyć brzuch i plecy (po ok. 30 minut). Czasem jest rower, sporadycznie jakies ćwiczenia na nogi. W trakcie przygotowań zaliczyłem ferie na nartach biegowych i dwa wypady w góry na wędrówki.
    Nie wiem, jakim typem biegacza jestem (szybkościowcem się nie czuję), ale wniosek jest bardzo spójny z Twoim. My amatorzy nie potrzebujemy klepania kilometrów. Wystarczy bieganie "z głową" i trening uzupełniający (niekoniecznie w dużych ilościach).

  • kamilmnch1

    Przestańcie tyle pisać o trenowaniu. Wypadało by się pokłócić ;p

    Pamiętam Rob jak zacząłeś trenować i zostałeś podopiecznym Nagórka. Z jaką nadzieją spoglądałeś i pewnie teraz z jeszcze większym entuzjazmem spoglądasz na kolejne życiówki. One nadejdą dzięki systematycznej pracy!

    Jakim typem biegacza jestem? Tak jak większość z nas... zagadkowym :) Chociaż często miałem wrażenie, że trener dokładnie wiedział z wyprzedzeniem jak mi pójdzie w trakcie treningu. Do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać czy mam wyjść na trening skoro i tak jego przebieg Beztlen zna, ale jednak ciekawość przeważała.

    Co do badań to glukoza zakupiona i o siódmej zamelduję się na kolejne badania krwi. Dzisiaj zacząłem zapisywać co i w jakiej ilości jem. Min to potrzebuję na poniedziałkowa wizytę.
    @Michał, zgodzę się, że ilość jest kluczowa, ale w dużej mierze stres rozładowuję łaknieniem a bat w postaci porad klub konkretnej diety wydaje się być ratunkiem.

  • kamilmnch1

    W sprawie Livignio (?) chęci są, możliwości czasowych brak.

  • kamilmnch1

    Grzegorz Krychowiak :)

  • biegofanka

    Moi też oglądali:)

  • biegofanka

    I jak wyszło zapisanie dzisiejszych posiłków? Wszystko dokładnie wynotowales?;) Koleżanka twierdziła, że nie wie, z czego tyje, bo mało je. Dietetyczka poleciła jej zapisywać wszystko. Dopiero otworzyły jej się oczy i zobaczyła, że oszukiwala samą siebie;)

  • kamilmnch1

    Trafiłaś w punkt :)

  • Gość *.static.ip.netia.com.pl

    no tak, bilans kaloryczny jest brutalny - jeśli przejmiemy więcej kalorii w stosunku do tego co spalamy, to waga sama nie spadnie. Czasem wystarczą proste ruchy np. odstawienie słodkich rzeczy i już jesteśmy na minusie. Ale jeśli chcemy mieć z tego trochę przyjemności to warto zacząć samemu gotować i kombinować nowe dania na bazie wysokowartościowych produktów, nawet słodkich :) Ostatnio wyszły jakieś badania, które pokazują że osoby które chociaż raz w życiu miały nadwagę (np. w dzieciństwie) mają to zakodowane w jakimś genie i później bardzo łatwo nabierają masy, dlatego warto myśleć długofalowo, przekonać się do trochę innej kuchni i czerpać z tego przyjemność na co dzień, a nie tylko w celu zbicia wagi.

    Ja z kolei robię czasem bilans szukając, gdzie mogę upchnąć tych kalorii więcej, u mnie szejk po treningu na bazie jogurtu, płatków owsianych, owców, trawy + jakiś ryż lub serek to obowiązkowy rytuał, a jest to ok. 800 kcal (głównie białko i węglowodany) + godzinę później jem kolacje 400-500 kcal i wagę trzymam w ryzach, więc jak widać można jeść dużo i trzymać sylwetkę, tylko trzeba wiedzieć kiedy i co nam wolno.
    Dobrym przewodnikiem jest książka Scota Jurka - dla mnie to baza na której opieram dietę i wiele jego przepisów na dania działa rewelacyjnie tj. dostarcza energii, która jest potrzebna na trening, a nie odkłada się w brzuchu :) On sam zresztą przyjmuje ok. 5000 kcal a wcale gruby nie jest ;-)

    Michał

  • biegofanka

    Tak Michał, wielu z nas czytało Jurka Scota i rzeczywiście ciekawe przepisy podaje. Sama staram się wieczorem przygotowywać posiłek ciepły na następny dzień na obiad i zabierać ze sobą do pracy, bo z rana to już czasu brakuje, jak treningi robię. Nigdy nie stosowałam żadnej specjalnej diety, nigdy też nie miałam nadwagi. Z jedzenia, jak piszesz, czerpię też przyjemność, ale nie jadam wszystkiego, niektóre produkty zupełnie wyeliminowałam z pożywienia, inne jem sporadycznie. Zawsze twierdzę, że dużo jem, ale jak sobie zapisywałam w jednym miesiącu codziennie, co przyjmuję, okazało się, że bardziej wydaje mi się, że tak dużo jem. Fakt, staram się zjeść regularnie co ok. 3 godz. drobny posiłek. Ogólnie jem, co lubię. Już kiedyś o tym pisałam:)

  • biegofanka

    Dzisiaj rano trening biegowy wykonany. Było BNP, choć "kisiło się" w powietrzu. Jakby dziś były zawody biegowe, nie biegłoby mi się łatwo, ale udało się wykonać ten trening w zadowalających tempach:)

  • Gość *.static.ip.netia.com.pl

    biego, koleżanka z pracy jadła kiedyś tylko 2 posiłki dziennie, przez pół dnia praktycznie głodując (ciągle jej burczało w brzuchu:D). Nie była gruba, ale chciała utrzymać linie - w końcu postanowiła przejść na 6 posiłków dziennie, ale w mniejszych porcjach - śmiała się, że nigdy tak dużo nie jadła i co? Okazało się, że schudła ot tak prawie 5 kg! :D

    Ja też nie trzymam diety, wręcz opornie przychodzi mi nabieranie masy, muszę przekroczyć 4000 kcal/dzień, aby waga odchyliła się trochę w prawo, więc jem prawie wszystko, ale bazą są kasze/ryż + rośliny.

    Zapisany na Forest Run-50 km, może pokuszę się też o maraton w Poznaniu, aby pościągać się z Kamilem - zawsze jakaś motywacja, aby tłuc te asfalty ;)

    Michał

  • kamilmnch1

    Michał, byłbym zaszczycony.
    Jaką masz aktualnie życiówkę?

    Za badania zapłaciłem tyle co za jedną wypasioną parę butów a to jeszcze przed wizytą u dietetyka.

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    U mnie jedzenie wygląda tak, że musiałam wspomagać się dietetykiem (strasznie dużo w krótkim czasie schudłam), żeby dalej nie chudnąć (co mam zakazane), trzymać dietę lekkostrawną i wysokobiałkową (i weź na tym nie chudnij), w wersji idealnej podciągnąć morfologię. Mimo dietetyka po 2 tygodniach znowu kupiłam mniejsze spodnie (36, więc bez paniki), ale teraz już jest ok, waga trzyma się, wiem, kiedy i jak często mogę iść na dobrego steka, brzuch daje radę przyswajać leki. To była dobra decyzja.

    Dostałam kopa w d od swojej byłej lekarki i wszystkie badania, które mogę robię na NFZ (czyli zlecenie od specjalisty, który w razie czego położy do siebie na oddział, a następnie idę do POZ i proszę o te badania). Właściwie płacę tylko za wizyty, tomografie i dietetyka. Szkoda mi pieniędzy, skoro i tak płacę ZUS.

  • pict

    ktoś się wybiera na Rzeźnika? podła zmiana dotarła i tam?

  • kamilmnch1

    Kompletnie byłem cały dzień bez energii.
    Ale wieczorem zmusiłem się do ćwiczeń.
    Jutro potruchtam i będę szczęśliwszy.

  • biegofanka

    Kolega biegnie Rzeznika. A ja planuję w przyszłym roku, jak się uda załapać;) partnerkę do biegu już mam. Będziemy się w lipcu docierać:)

  • biegofanka

    No tak, teraz przeczytałam o zmianie trasy.

  • biegofanka

    Biegacze przecież spokojnie pokonuja szlaki, prawie nie dotykając nawierzchni, za to tłumy turystów, wsrod których niektórzy nie umieją się w ogóle zachować na łonie natury, to nie szkodzą? To już rzeczywiście jest przegięcie... zresztą nie pierwsze...

  • biegofanka

    Biegacze przecież spokojnie pokonuja szlaki, prawie nie dotykając nawierzchni, za to tłumy turystów, wsrod których niektórzy nie umieją się w ogóle zachować na łonie natury, to nie szkodzą? To już rzeczywiście jest przegięcie... zresztą nie pierwsze...

  • biegofanka

    No i mamy piąty set, dalej nerwy...

  • kamilmnch1

    Dziękuję Michał za pomoc w realizacji jeszcze przedbiegowego marzenia. Za naszego ubiegłorocznego Rzeźnika.

    Zaczynam czytać książkę "Ochotników do Auschwitz". Trzecia kolejna pozycja czytana przeze mnie w tematyce drugiej wojny światowej i tym co po niej.

  • kamilmnch1

    Siatkówkę obejrzę ale z najbliższych relacji to turniej w Japonii.

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Słabe to, szczególnie, że wypływa na 7 dni przed imprezą. Ale sprawa ma jednak i drugie dno. I żeby była jasność - nikogo nie bronię.

    W komunikacie na stronie Biegu Rzeźnika można przeczytać, że (...) Dzisiaj po południu otrzymaliśmy informację, że minister Andrzej Szweda-Lewandowski podtrzymał decyzję wice-dyrektora BdPN, pana Tomasza Winnickiego. (...)

    A więc inicjatywa wyszła z BdPN a Tomasz Winnicki nie przyszedł do BdPN z "dobrej zmiany". To wieloletni dyrektor i ogromy przyjaciel Bieszczad. Jego niechęć do Biegu Rzeźnika znana była od lat.
    Dalej możemy przeczytać:
    "Na szczęście Bieszczady to coś więcej niż Bieszczadzki Park Narodowy. W piątek opublikujemy zmienione trasy tegorocznych biegów (Rzeźnika Ultra, Rzeźnika na Raty i Rzeźnika/Rzeźnika HC. Rzeźniczek pozostaje bez zmian). Na pewno będą one równie atrakcyjne jak te, do których się przyzwyczailiśmy. Zadbamy także o to, żeby charakteryzował je podobny stopień trudności. Tyle. Z naszej strony zapewniamy, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, żebyście wyjechali z Bieszczad zmęczeni ale i zadowoleni z biegów, w których weźmiecie udział" - czytamy w oświadczeniu Bienieckiego.

    - Dziękujemy za wsparcie Ministra Sportu, Marszałka i Wojewody Podkarpackiego, Polskiej Organizacji Turystycznej. Wszyscy słali pisma do Ministerstwa Środowiska i Parku, ale to nic nie dało - opowiada nam dyrektor Biegu Rzeźnika łamiącym głosem. On i jego ludzie pracy nad imprezą poświęcili kawał życia, osiągnęli najwyższy poziom organizacyjny i stali się wzorem dla innych imprez. Dziś muszą stawić czoła wyzwaniu, z jakim się jeszcze nie mierzyli.

    - Będziemy przygotowani. Jest alternatywna trasa, która ma taką samą długość i przewyższenia. Będzie fajnie - zakończył poruszony Mirosław Bieniecki.


    Czyli boksowanie z BdPN trwało od tygodni jeśli nie od miesięcy. Dlaczego organizatorzy nie uprzedzili biegaczy, że są problemy z trasą i czekali z tym do ostatniego tygodnia? Bieg odbędzie się na zmienionej trasie, która - jak czytamy - zostanie ogłoszona dzisiaj. Komunikat natomiast był ogłoszony wczoraj chyba o 19-tej. W tak krótkim czasie udało się wszystko zrobić? Oczywiście "udupienie" takiej imprezy to kurestwo w najczystszej postaci, ale organizatorzy nie zagrali fair w stosunku do uczestników publikując oświadczenie "za pięć dwunasta".
    r.

  • Gość *.wroclaw.dialog.net.pl

    dobra zmian za to w ofercie telekomów - o opcji pojawiły się garminy od 220 po fenixa3
    marsz

  • pict

    przedłużając umowę w play mogę wziąć sobie Garmina na raty?

  • Gość *.static.ip.netia.com.pl

    Kamil: 3:29:57 z ubiegłego roku w ramach przygotowań do RZ :-)
    Rzeźnika wspominam często, cały czas mam w oczach start w świetle księżyca i przepiękny wschód słońca chwile później, wąskie ścieżki, atmosferę na przepakach, problemy na trasie, podejścia pod połoniny, spotkanie "rozluźniające" przed startem, pizze na mecie :) dużo tego, na prawdę wiele pamiętam z tego biegu, szczególnie teraz gdy zieleń w lesie jest tak intensywna, że przywołuje obrazy z Bieszczadzkich szlaków -trzeba to kiedyś powtórzyć :)

    zgadzam się z Robem, jestem pewien że organizator wiedział wcześniej, że będą problemy bo już w zeszłym roku, gdy startowaliśmy z Kamilem chodziły głosy, że biegacze nie są mile widziani w BPN. Podejrzewam, że to przez mentalność miejscowych, bo gdy 2 lata wcześniej byłem z Majka w Bieszczadach od wschodniej strony, to też spotkałem się z opinią, że nie szanuje gór biegając po nich.

    Para która w zeszłym roku wygrała, w jakimś wywiadzie przyznała że prawdopodbnie był to ich ostatni start w tych zawodach, bo przygotowując się tam wcześniej, też spotykali się z niemiłymi komentarzami.
    Turystą raczej to nie przeszkadza - wręcz przeciwnie, na połoninach prawie każdy nam kibicował mimo, że byliśmy już z tyłu stawki :)

    Podejrzewam, że pan Tomasz ma zupełnie inny obraz gór i dla niego bieganie po nich jest po prostu niegodne majestatu gór - bo jak to inaczej wytłumaczyć? Bieg odbywa się w terminie w którym zazwyczaj cały czas pada. Gdy byliśmy tam z Majką 2 lata temu na niecały tydzień przed Rzeźnikiem- to poza Połoninami na szlaku policzyliśmy dosłownie 5-6 osób! Więc komu tam przeszkadzaliśmy? Ilu turystów decyduje się na wędrówkę po zabłoconym szlaku i jak można go "zadeptać" w tym błocie? Owszem, biegacze czasem pozostawiają jakieś papierki po żelach, ale po to są odprawy aby uczulać ludzi na takie rzeczy i i po prostu zwracać na to uwagę.
    W Umtb startuje ok. 10 tys. biegaczy i góry jakoś to znoszą :)

    Lokalsi z Cisnej i okolic na pewno odetchną z ulgą, gdy ta impreza zniknie z Bieszczad ;)

    Michał

  • pict

    W sumie jak teraz dostaną po 500 zł na dziecko, to rozwój gospodarczy regionu mogą mieć gdzieś... po co kasa zostawiana przez Rzeźników i ich rodziny, po co promocja regionu, po co legendarny bieg. W normalnym kraju (tak wiem co piszę) na rękach noszono by uczestników i organizatorów - bo robią coś co nie tylko przyczynia się do wpompowania w biedny region strumienia gotówki rok do roku, ale również robią doskonałą darmową promocję. Ale jesteśmy w Polsce, moja chata z kraja i najlepiej ogrodzić się szczelnym murem, a połoniny oglądać zza krat.
    Od przeszło dwóch miesięcy siadam z Julkiem dzień w dzień i pomagam mu uczyć się angielskiego, stosuję wyrafinowane i mniej wyrafinowane zachęty materialne żeby jak najszybciej dzieciak nauczył się języka. Bo jeśli nadal to wszystko będzie szło w tym kierunku i w takim tempie to trzeba będzie po prostu się pożegnać. Szkoda życia. Jestem bardzo rozżalony, ale ten Rzeźnik to tylko pretekst.

  • gepaard

    Czytaliście decyzję parku? Polecam, to wcale nie jest takie jednoznaczne, jak się niektórym wydaje...
    www.bdpn.pl/.../zarzadz.../Bieg_rzeznika_decyzja.pdf
    A lokalsi są zdecydowanie za Biegiem!

  • kamilmnch1

    @Gepaard, nie ładuje się.

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    www.bdpn.pl/dokumenty/zarzadzenia/Bieg_rzeznika_decyzja.pdf

  • gepaard

    Dzięki, Rob :)

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Tak jak powiedziałeś Gepardzie. Rzuca to trochę inne światło na sprawę. A tak bajdełej to może Bieg Władysławiaka w tym roku? Jak nie będzie kolidował z Biegiem Ursynowa to ja wybiorę się na 100%. Moja córka jest przewodniczacą samorządu to da mi cynk kiedy co i jak. Reflektujesz?
    r.

  • johnson.wp

    Gepaard, Rob, dzięki za link do decyzji, zatem nie jest to brudna polityka jak pisze Wojtek, tylko racjonalny spór z biznesem biegowym, który powinien ograniczyć swoje apetyty. Jednak termin "turystyka kontemplacyjna" wydaje się zawierać mocny ładunek ideologiczny :)

  • johnson.wp

    Rob, teraz dopiero, bo zaglądam rzadko - wzbudzasz pozytywną zazdrość swoimi dokonaniami, taki progres! to musi cieszyć :) Może też kiedyś zastosuję metodę "krótko i szybko" kiedy znowu w siebie uwierzę bo też czuję, że jestem szybkościowym typem biegacza

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Johnson, to do kompletu jeszcze decyzja RN, która w tym dokumencie jest przywoływana:
    www.bdpn.pl/dokumenty/zarzadzenia/opinia_rady.pdf
    r.

  • gepaard

    Rób, chętnie. Może wreszcie w tym roku termin nie będzie mi z niczym kolidowal.

  • pil00

    obie strony poszły po bandzie, szkoda że organizator szedł w zaparte i chyba na zasadzie "jakoś to będzie" .

    Mimo wszystko dziwi mnie ta decyzja i troska o turystów, których w tym okresie nie ma tak dużo. Pisałem o 5-6 turystach - to łącznie spotkani przez cały tydzień! Turyści byli na Połoninach i to głównie głośne wycieczki gimnazjalne w trampkach - a z tego uzasadnienia wynika, że właśnie Połoninami bieg mógłby się odbyć. Początkowa faza biegu przecież i tak odbywa się w czasie w którym normalny człowiek leży w łóżku :)

    Michał

  • fajka

    Hej Biegacze !
    Pozdrowienia z kraju waskich sciezek, szerokich drog i dalekich horyzontow

    Pierwszy raz od ponad trzech tygodni mam sposobnosc skorzystania z Internetu. Z jednej strony rad jestem, wszak przejrzalem Wasze wpisy (gratulacje dla Biego i Roba), z drugiej zas jestem zdegustowany polskim piekielkiem, od ktorego odwyklem (jatka na alternatywnym blogu, skowyt opozycji, propaganda sukcesu wladzy).

    Przemiezam ten kraj wraz z moja zona Agnieszka, ktora dzielnie towarzyszy mi i wspiera w trudach tej podrozy. Zmierzamy do konca, 3500 mil za nami, bezdroza, drogi proste jak drut, pustynie, gory, kaniony, bezkres. Wszystko tu ogromne i nie do ogarniecia. Sypiamy w namiocie, jadamy skromnie i tanio, ale nic wiecej do szczescia nam nie brakuje.



  • fajka

    Great Sands Dunes zaskoczyl nas zalamaniem pogody, choc w sniegu wygladalo bajecznie. Petefield Forest bylo kwintensencja pustyni. Grand Canyon niewyobrazalny zdobylismy The botton of Grand Canyon, co bylo nie lada wyzwaniem dla mojej zony 1400 metrow przewyzszenia w dol, a potem pod gore, dla mnie zreszta tez, szczegolnie w tych temperaturach. W Johesua Tree wsluchiwalismy sie w wycie kojotow i wpatrywalismy w najnizsze na swiecie niebo. Mohave Desert porazila bezkresem a w Death Valley probowalismy zaczerpnac powietrza i szybko uswiadomilismy sobie dlaczego tak sie nazywa. Zdobylismy Zion Canyon, w Bryce Canyon czylismy sie jak w bajce, z kolei w capitol Rief poczulismy sie jak zdobywcy tych ziem, ktorzy w surowym otoczeniu wytyczali drogi i szlaki. Nie potrafilismy wzrokiem ogarnac Canyon Lands, choc staralismy sie z calych sil.

  • fajka

    To nie jest wyprawa biegowa, niemniej wymaga wiele sil i samozaprcia, determinacji, odwagi, zeby zapuscic sie w glab tej krainy, zeby poczuc harmonie z zewem natury, do ktorego tesknimy, choc nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawe i nie zawsze wystarcza nam determinacji by tej tozsamosci z istota rzeczy doswaidczyc.

  • fajka

    Pozdrawiam i do zobaczenia/uslyszenia w kraju kretych sciezek, waskich drog i malych horyzontow
    Big Pipe

    Ps. The West is The Best jak to swego czasu spiewal Jim Morrisson/The Doors.

  • fajka

    Ps. 2. Przed nami jeszcze Boulder i Rocky Mountains National Park - jakis biegowy pierwiatek sie zatem pojawi :)

  • biegofanka

    Fajka i Agnieszka, na pewno to będzie dla Was niezapomniana wyprawa:) dalszych tak wspaniałych widoków i wrażeń:)

  • biegofanka

    Fajka i Agnieszka, na pewno to będzie dla Was niezapomniana wyprawa:) dalszych tak wspaniałych widoków i wrażeń:)

  • kamilmnch1

    Fajka, zazdroszczę i tęsknię. Hugh

  • Gość: [czcz] *.centertel.pl

    Nie rozumiem jak można podawać trasę biegu bez akceptacji "góry", jak można nie zastrzec w regulaminie zmiany trasy itd. Ciekawa jestem, czy komuś będzie chciało się szarpać z orgami.
    MGS: "Zawody odbędą się bez względu na warunki pogodowe, jednakże, ze względów bezpieczeństwa w porozumieniu z GOPR i PNGS Organizator może zmienić trasę lub przesunąć zawody na inny dzień.
    Zawodnicy zobowiązani są do przestrzegania Regulaminu Parku Narodowego Gór Stołowych"
    MW: "Dokładna trasa biegu zostanie ogłoszona na stronie internetowej pzumaratonwarszawski.com Organizatorowi przysługuje prawo do zmiany trasy, o czym poinformuje Uczestników, zamieszczając nową trasę na stronie www.pzumaratonwarszawski.com Zmiana taka nie skutkuje powstaniem żadnych dodatkowych roszczeń i zobowiązań."

  • kamilmnch1

    Są ważniejsze sprawy niż bieg.
    Cieszę się razem z... Tobą.
    Teraz zaczniesz nowe życie!

  • Gość: [rob] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Tak jest :) Nic już nie będzie takie samo ale to cudowna zmiana

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.centertel.pl

    :)

  • 1.marsz

    pict- po pierwsze na raty, po drugie chyba taniej, np. przy umowie za 60 zł netto, 630 za około 600/700 zł, feniks 3 poniżej 1000 zł, a te starsze garminy za 200/400 zł. Wygląda interesująco ale trzeba dokładnie policzyć, bo umowa na dwa lata...
    marsz

  • kamilmnch1

    Pod nosem bieganie a mnie nie ma aby kibicować. Ktoś wie jak poszło Tomikowi w Bydgoszczy?

  • Gość: [Beztlen] *.play-internet.pl

    Tomik biegl treningowo 10km - 45' grillowania:)

  • kamilmnch1

    Tydzień z małą ilością snu. Szczególnie w weekend. Jutro się odezwę.

  • kamilmnch1

    Pjachu, celnie i trafnie.

  • pict

    Wróciłem do życia. Świetny weekend. Sobota delikatnie powitanie z bieganiem po 10 dniach nieobecności - 45min wasy, ale za to niedziela prawie 1,5h po wsiach i lasach - fajnie, bardzo powoli cały czas rozmawiając z kolegą.
    Do tego kapitalna książka "vernon subutex" - bardzo polecam, sądzę, że jedna z najlepszych rzeczy jakie ostatnio czytałem oraz wczoraj sporo coli z czymś tam ;-) Od razu jakoś lżej na duszy.... Shine on!

  • biegofanka

    Pict - fajnie:)

  • biegofanka

    A ja dzisiaj od rana ciężki dzień z niemieckim zarządem, spotkania i raportowanie na szczęście musieli jeszcze dziś w dalszą podróż się udać, to namówiłam synów, bo starszy dopiero jutro do Wrocka jedzie, na wieczorne bieganie po lesie, super:)

Dodaj komentarz

© ocochodziwbiegu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci