Menu

ocochodziwbiegu

Drink, Sex and Run For Fun!Go hard or chlej in home!

Lot Beztlena.

k2bell

Tankowanie w trakcie lotu  

Na wstępie zaznaczę, że uwielbiam takie wyzwania… i nie chodzi tutaj o dystans (wyzwaniem może być bieg na 1500 metrów na określony wynik), ale o świadomość, że będę musiał otrzeć się o granice własnych możliwości by osiągnąć cel.

O maratonie zacząłem myśleć w połowie lutego. Truchtałem w tempie 6:20/km z grupami po ok. 100 km tygodniowo...ale trucht to nie bieg w satysfakcjonującym mnie tempie maratońskim.  Tempo 4:15/km czyli 3h – to nie było  wyzwanie. Kolejna bariera psychologiczna - 2:50 czyli 4’ z haczykiem. Od połowy lutego po komercyjnych truchtach zacząłem biegać 3-6 km w tym tempie. Pod koniec lutego pobiegłem z Bartkiem Półmaraton w Wiązownej po 4:02/km i byłem w stanie po jego ukończeniu przebiec jeszcze 4 km w tempie poniżej 3:50/km. Zrobiłem dwie trzydziestki, ale w formule 20km truchtu z podopiecznymi plus 10km tempie maratońskim. Świetny trening pod półmaraton i rzeczywiście PMW pobiegłem poniżej 1:17. Wiedziałem, że mam duży zapas prędkości i dużo za mało wytrzymałości specjalnej, maratońskiej…

Trzy dni przed maratonem Igor przyniósł ze szkoły grypę żołądkową. Zamiast ładować węgle robiłem coś dokładnie odwrotnego. Nie przyjmowałem pokarmów stałych. Dzień przed startem zjadłem 4 kubki kisielu i 2 saszetki vitargo.

Ostatni raz nie spałem przed startem 13 lat temu przed Pucharem Świata na 50 km Turynie. Bardzo zależało mi by mocnym akcentem zakończyć karierę sportową. Cel zrealizowałem – byłem trzeci  za dwoma RosjanamiJ Z soboty na niedzielę spałem 4 godziny (budząc się co godzinę), ale wiedziałem, że liczy się przedostatnia noc, którą przespałem dobrze.

Na starcie OWM wiedziałem, że bak jest prawie pusty. Postanowiłem tankować  w trakcie lotu jak najwięcej hydrożeli – zmieściło się siedemJ. Wiedziałem, że muszę też biec bardzo ekonomicznie, równo. Każde przyciśnięcie gazu to niepotrzebne zużycie paliwa. Bartek powiedział mi dzień wcześniej, że druga połowę będzie wiało.  Strategia była prosta – do Powsina mieć kontakt z rzeczywistością i duży zapas czasowy.  Od startu wiem, że będzie ciężko – na podbiegu Konwiktorską przypomniały mi się ME w Budapeszcie. Przeszedłem przed startem zatrucie i wychodząc  pod lekką górkę z Nepstadionu z przerażeniem myślałem, że przede mną jeszcze 48 km...  Na Bonifraterskiej (5km) czuje, że mam zmęczone nogi . Nie czuję luzu. Na 9 km zaczynam natomiast czuć dokuczającą  mi ostatnio rwę kulszową. Jestem zaniepokojony.  Na 10 km wypijam pierwszy żel .  Biegnę sam. Na 2:45-2:50 nie ma tłoku. Od czasu do czasu ktoś mnie mija lub ja mijam kogoś. Staram się biec równo.  Na 13-tym kilometrze przebiegam koło szpitala,  z którego kilka miesięcy temu odbierał mnie Bartek, gdy zasłabłem w drodze do pracy… co za ironia. Na 20 km jest Ania z żelem, próbuję żartować  - pytam jakie to miasto. Dobiegam do półmetka poniżej 1:23 …i zaczynają się schody tzn zbieg ulica Gąsek .  Światowa impreza zamienia się w kameralne zawody – trasa biegnie wąskimi uliczkami koło Powsina a następnie ścieżką rowerową do Wilanowa. Wieje w mordę jak na kielecczyźnie. Tempo i tętno spada ale pacjent jest stabilny. Dwudziestoletni nieużytek z AGH nie chce współpracować – pomaga mi – działa na mnie jak defibrylacja. W Wilanowie doganiam dobrą, zwartą grupę i wpadam w trans.

 1

Moja technika biegu jest coraz bardziej rozpaczliwa. Nie przejmuje się – biegnę i tak bardziej stylowo niż Japtoo. Nogi powoli odmawiają  współpracy, ale ręce pracują dobrze, nadają rytm.  Na 33 km Tata podaje mi  żela (podobno nie wyglądałem za dobrzeJ).  Od 35km zaczyna się cyrk – biegnę jak na szczudłach – mijam biedaków, których dopadają skurcze.  Na moście Świętokrzyskim jestem trupem, nic nie widzę i nie słyszę.

Przebija się przez to Mariusz Giżyński, który podrywa mnie do pokonania ostatniego podbiegu.  Na mecie jest Zbyszek, dzięki któremu jestem w stanie utrzymać się w pionie. Wylądowałem szczęśliwie i zgodnie z planem – 2:49.00.

2

Komentarze (22)

Dodaj komentarz
  • kamilmnch1

    Pict, pewnego spokojnego wieczoru wypytam Ciebie o Londyn. Przed Pompei.

    Po biegu czuje przede wszystkim ból w udach. A tak to w miarę dobrze. Chodzę pokracznie szczególnie po schodach, sami wiecie że jest to śmieszne lecz da się z tym żyć. Więcej za tydzień.

  • pict

    @beztlen - jeszcze raz szacun i gratulacje. Też bym kiedyś tak chciał, ale obawiam się, że mam za słaby background.
    Ale ja dziś też niespodziewanie fruwałem jak na siebie. Jeden z tych treningów, który nie miał prawa wyjść, a jednak... Sobota 30-stka rano. Noc sb/ndz 4 godziny spania, podróż do L., dzień w mieście ze sporą ilością piw. Noc z ndz/pn 3h spania, podróż do Lbn., od razu do pracy i dopiero dziś w nocy 9h snu. Wyszedłem popołudniu. Wszystko na bieżni. najpierw 20 min easy (5:15), potem 2km po 3:55, następnie 2km po 3:50, a potem 4x3min, z których najszybsza była ostatnia i nabiegałem na niej ponad 860m (czyli poniżej 3:30 była), a pozostałe równie dobrze. Sam nie wiem dlaczego, ale u mnie takie szybkości to naprawdę rzadkość. Maraton za 11 dni. Nakręciło mnie i to jest chyba najlepsze w sumie.

  • Gość: [Czcz] *.centertel.pl

    Tomek, czytałam Ciebie w południe na fb, wzruszona. Najszczersze gratulacje.
    Konia z rzędem temu kto po przeczytaniu powyższego nie chce iść na trening (zwolnieni sa co, którzy sa po:) )

  • 1.marsz

    tomek- gratulacje raz jeszcze! będzie ciąg dalszy jesienią?
    marsz

  • Gość: [Beztlen] *.play-internet.pl

    Marsz - raczej nie, nie chciałbym po raz kolejny rozczarowac Wojtka.

  • biegofanka

    Już wiem... Tomek, robisz sobie autohipnozę;) i biegniesz, jak w transie, co widać na zdjęciu:)), a że kosmitą jesteś, to inna sprawa;)

  • biegofanka

    W tym tygodniu jestem po 1x siłownia i 1x trening biegowy. W poniedziałek nie udało się, bo z imprezy 600 km wracałam;)

  • 1.marsz

    szkoda tomku, jakby ci się chciało przygotować do tak płaskiej trasy jak berlin i wszystko ułożyłoby się dobrze, to nawet wojtek w końcu byłby kontent:)
    marsz
    ps. te aspekty mentalne jak autohipnoza czy bardziej chyba wizualizacja są ciekawe i chyba mogą pomóc - może jakiś odcinek na ten temat?

  • biegofanka

    Marsz - dobry pomysł:)
    Kamil - masz na pewno wart poruszenia temat w którymś z odcinków:)

  • podopieczny_bartek

    W temacie wizualizacji - kiedyś puszczałem sobie przed każdymi zawodami 5000 i 10000m zwycięskie finały Mo Faraha, potem stwierdziłem, ze za bardzo mnie to nakręca i się spalam więc na jakiś czas zaprzestałem, ale chyba muszę jednak wrócić do tego:)
    Dzisiaj po pracy super trening na polach mokotowskich - na początek 2km rozgrzewki po 5'/km, a potem 12km bnp od 4'40" do 3'45" ze średnim tętnem 160. Mimo wszystko czułem lekkie zmęczenie po niedzieli, ale biegało mi się to bardzo dobrze i dość swobodnie

  • kamilmnch1

    Beztlen, jak się Wojtek rozczaruje to i może odczaruje.

    Przed zawodami trzeba się zrelaksować. Impreza lub sex. Sex mniej inwazyjny niż impreza.

  • 1.marsz

    wczoraj w faktach tvn najpierw korzeniowski w garniturze, a w następnym ujęciu beztlen w locie maratońskim, jak to przypadki wybierają klatki..., a wszytko w kontekście postulatu posła żeby ograniczyć ilość biegów w stolicy...
    dawniej często w użyciu był taki brzydki wulgaryzm, który przypomina mi się coraz częściej kiedy słyszę te światłe wypowiedzi " idź w pisdu"
    sorry i przepraszam
    marsz

  • Gość: [rob] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    @Marsz
    To nie było jakieś tam "chlapnięcie jęzorem" tylko przemyślana wypowiedź. Szczególnie fragment Niekoniecznie jest dobrym pomysłem, żeby firmy organizowały swoje maratony kosztem pozostałych mieszkańców Warszawy
    idealnie wpisuje się w pogłoski jakoby Orlen Warsaw Marathon był organizowany po raz ostatni. To jest świadome przygotowanie gruntu pod wycofanie się z organizacji tej imprezy. Zapewne tłumaczenia będą wyglądały tak, że "My oczywiście dalej byśmy chcieli organizować Narodowe Święto Biegania ale na sercu leży nam dobro wszystkich mieszkańców Warszawy a znaczna część z nich narzeka na blokowanie miasta. My naprawdę chcielibyśmy dalej, ale w tej sytuacji... sami wiecie. Rozumiecie"
    Żeby tylko na PZU nie było teraz nacisków. Z Tomikowej Ligi Biegowej już się wycofali, z Parkrunów też. Ciekawe co z Festiwalem Biegowym i FMW oraz innymi maratonami. A to wszystko w ramach dobrej zmiany.
    r.

  • pict

    Ja już teraz się nie przejmuję arabami, telewizją, maratonami - im więcej grup społecznych się wkurzy tym szybciej to pieprznie i z większym hukiem.

  • kamilmnch1

    Dziś przerwa w przyjmowaniu trunków.
    Stresu nadal sporo i nic nie wskazuje że będzie mniej. W najbliższych tygodniach.
    Nie biegam. Ale od soboty idę do lasu.
    W przyszłym tygodniu zrobię badania krwi. Potem dietetyk i nowe przygotowania do jesieni.

  • 1.marsz

    no tak, a kolejny po pzu jest pko bp, który chyba jeszcze więcej biegów sponsoruje
    marsz

  • podopieczny_bartek

    spokojnie, sądzę, że będzie kolejka chętnych na miejsce pzu, orlenu i pko, tylko oczywiście sypną mniejszą kasą, bardziej racjonalnie niż do tej pory

  • biegofanka

    Trzeba się odstresować, dlatego od dzisiaj wzięłam wolne:)
    Wczoraj i dziś rano był trening biegowy. Dzisiaj też zawiozłam syna na obóz triathlonowy, bo auto mu się zepsuło, a teraz przesłałam zrobione zdjęcia ekipie.

  • biegofanka

    Życzę wszystkim udanej majówki:)) Pogoda przede wszystkim niech dopisze:)

  • biegofanka

    Alkoholu zero, bo w poniedziałek półmaraton górski:) a jutro rano młodszego syna na mecz trzeba dowieźć:)

  • kamilmnch1

    Wczoraj jednak nie wybiegałem. Wieczór z alkoholem, chipsami, hamburgerem i kolegą poniżej 2:50 w maratonie- Jarkiem.

    Właśnie szykuję się do wyjścia na pierwsze truchtanie od maratonu. Do lasu.

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Za mna pierwszomajowy trening morderca - bieg zmienny 10x400m/400m. Zaliczone wiec chyba sie z tej okazji upije wieczorem:)

Dodaj komentarz

© ocochodziwbiegu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci