Menu

ocochodziwbiegu

Drink, Sex and Run For Fun!Go hard or chlej in home!

Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe.

k2bell

Piłka, która jest w grze powoli zmniejsza się. Nadal jest widoczna gdy zakładam niektóre z koszulek pranych w za wysokiej temperaturze, ale za to znika zasłonięta koszulą od ulubionej polskiej firmy. W związku z tym, że nie planuję treningów pod azjatyckim słońcem, to tę dalekowschodnią oznakę bogactwa mogę odrzucić na rzecz tej rodzącej się w naszym społeczeństwie gdzie estetyka zbliżona jest do BMI poniżej 25 a może i nawet 20. Powoli zrzucam z głowy myślenie jak by tu najszybciej i najwięcej z siebie oddać do kosmosu. Powoli dojrzewam niczym płód słonicy, pragnąc osiągnięcia cierpliwości w drodze do sukcesu. Powoli przychodzą sukcesy. Pierwsze pierwiosnki zaczęły penetrować wierzchnią warstwę gleby, lada moment wezwą wiosnę.

Co do szczegółów to niech się wypowiedzą specjaliści.  Oddałem się w ręce człowieka, który w sobie znany sposób trafił w moje potrzeby treningowe co potwierdzają kolejne tygodnie. Niektóre z treningów jeszcze przed realizowaniem budzą obawy. Czy uzasadnione? Tak. W trakcie nie jest lekko i rześko. Czasem z nosem przy ziemi niczym świnia za truflami, szukam tempa w wydłużających się kilometrach. Niekiedy odurzony intensywnym zapachem geosminy unoszę powieki za sportową złością. Biegnę. Już coraz częściej nie człapię a biegnę. Wzmacniam mięśnie by biec niczym dumny Homo Erectus aczkolwiek zdziwiony nabytą umiejętnością. Szczególnie po niedzielnych treningach wypacam jeszcze dłuższą chwile to co ubiły stopy. Krok za krokiem ku poprawie. Choć prawie półtora roku, straconego roku do nadrobienia.

Jak się szczęście zaczyna powtarzać, to już to nie jest szczęście. To systematyczna, choć niekiedy wbrew zdrowemu rozsądkowi przyjemność z realizowania planu. Chciało by się napisać boskiego planu ale ten, który go stworzył nie zrobił tego w oderwaniu od ziemskich przywar i przyjemności. Znaleźć tu mogę również miejsce na konsumpcję alkoholu, na każdą nawet wulgarną chwilę. Na ludzkie słabości.

Wczoraj poi urodzinach Poli, wybrałem się na genialnie zagrany koncert Wishbone Ash w bydgoskiej Kuźni. Kameralna sala i dźwięki trafiające w serca słuchaczy miast odbijać się chaotycznie od ścian zamieniając się w kakofonię. Przypadkowo spotkani niebiegowi znajomi nieprzypadkowo wybierający się na wrześniowy koncert King Crimson. I równie nieprzypadkowo i intuicyjnie współtworzący tą wyśmienitą ucztę. W trakcie koncertu zerknąłem do telefonu komórkowego by sprawdzić wynik meczu z Lewandowskim. Kolejne dwa trafienia dla niego! Po koncercie (nie zakrapianym) bogatszy o dwie płyty i autografy przespacerowałem się do domu. Kolejny mecz, ten którego trawę czuł Pict. Zacząłem oglądanie od wyniku 2:1. To co się później wydarzyło spowodowało, że nie żałowałem żadnej z minuty, która mogła by być poświęcona na sen. Sztuka. Tym tridentem zakończyłem dzień. 

P.S. Więcej wart jest trener, który ma szczęście, niż lepszy trener, który szczęścia nie ma. Jaki jest mój? Poznasz po owocach. Ja mam szczęście...

12696970_170001576710508_5989872534624760780_o12715910_170001573377175_4436996735173646939_o

  

Komentarze (86)

Dodaj komentarz
  • beztlen

    Kamil - nie identyfikuje się z Twoim cytatem:)

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Tomek, autor miał na myśli, że masz szczęście, że trafił Ci się taki diament do oszlifowania :)

  • kamilmnch1

    Jeszcze raz zacytuje Pana Kazimierza "Co do szczegółów to niech się wypowiedzą specjaliści". Ja tylko robię swoje ;)

    Od czwartku nie było domowej siłowni. Za to przed chwilą brzuszki, kółko itp z większa ilością powtórzeń.
    cztery serie po:
    brzuszki x 15
    pompki x 15
    grzbiety x 15
    kółko x 7
    hantle x 20
    w piątej serii:
    brzuszki x 20
    pompki x 20
    grzbiety x 20
    kółko x 10
    hantle x 25
    Mięśnie napompowane :)

    Po niedzielnym treningu miałem sen, a może jawę podczas porannego poniedziałkowego treningu. Biegnę maraton, szarpie tempo ale w miarę rozsądnie i między 37 a 40 km zaczynam atak. Ostatnie set metrów jak po zwycięstwo, w transie po złote runo!
    Takie końcówki lubię, o to powalczę!
    Wszystko jest w głowie. W mojej głowie i trenera głowie!

  • beztlen

    Łysej głowie dość pół słowie:)
    ...a my dziś z Fajką 20 km BNP po naszej dumnej stolicy. Trening wyszedł lepiej niż dobrze - ostatnie 10km poniżej 5'/km, ostatnie 5km po 4:30/km. Po czym Fajka 1,2km schłodzenia a ja jeszcze 3 km TPM po 3:50/km. Kolejny solidny trening. Fajka mi dziś zaimponował, tym bardziej, że w trakcie treningu zarysował tło historyczne swojego biegania...

  • kamilmnch1

    Fajka zazdroszczę.
    Beztlen zazdroszczę.

  • kamilmnch1

    3 x kettelbel za mną.
    Teraz prażynki bekonowe, trochę coca cola a przy meczu piwko.
    Tak się złożyło ;)

  • podopieczny_bartek

    a ja dziś rano 30' spr+stabilizacja, a wieczorem 60'E z minutowymi przebieżkami w trakcie; czułem się dzisiaj genialnie na szybkich odcinkach, niesamowite uczucie - spokojny oddech, zero zadyszki, czucie mięsniowe rewelacyjne, chyba jeszcze mi się coś takiego w "karierze" biegowej nie przytrafiło; śniło mi się wiele razy, że biegnę bez zadyszki w tempie 3'30", ale dzisiaj to się wydarzyło naprawde:)

  • beztlen

    Potwierdzam - Bartek miał dzisiaj "dzień konia"...superkompensacja po sobocie plus jakiś niuans, o którym wie tylko on sam:)

  • kamilmnch1

    Stanął mu koń?

  • podopieczny_bartek

    Kamil.... zupełnie nie identyfikuję się z Twoją wypowiedzią...

  • kamilmnch1

    Ty, Beztlen, Wojtek. Już cały biegowy świat przeciwko mnie

  • podopieczny_bartek

    tak i Czecza też! Już chyba z rok nic tu nie pisała

  • podopieczny_bartek

    tak i Czecza też! Już chyba z rok nic tu nie pisała

  • 1.marsz

    trasa tej połówki w warszawie 03.04, wygląda z profilu na pofałdowaną i zakończoną mocnym podniebienia - jak jest w realu?
    marsz

  • 1.marsz

    mocnym podbiegiem:)

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Marsz. Czyżbyś planował przyjazd?
    To pozwolę sobie zrobić mały opis trasy. Początek z Placu 3 Krzyży potem Rondo de Gaulle'a, Nowy Świat aż do Traktu Królewskiego. Tu będzie całkiem płasko lub lekko w dół i nawet szeroko. Po 1,5km 90 stopni w lewo i obiegnięcie Placu Piłsudskiego (Grób Nieznanego Żołnierza) i Teatralnego (Teatr Wielki) i powrót na Trakt Królewski. Tu będzie ciasno i tu może być wąskie gardło bo to jeszcze całkiem krótko od startu i te wszystkie ofiary noworocznych postanowień będą jeszcze biegły pełnym gazem. Później Miodowa i Bonifraterska i kawałek ok. 200m nierównym brukiem obok budynku Sądu Najwyższego i Pomnika Powstańców Warszawy. Dalej już równy asfalt. Na 5 kilometrze Most Gdański - ale on jest płaski jak stół, natomiast tuż za nim będzie wiadukt nad Rondem Starzyńskiego. To są moje tereny bo właśnie w okolicy Ronda pracuję. Wiadukt jak to wiadukt - zaczyna się podbiegiem i kończy zbiegiem. Podbieg jednak jest symboliczny bo wbiegamy na niego prosto z mostu. Zbieg natomiast jest solidny i sporo dłuższy. Można nadrobić ze sporym zapasem to co się straciło. Później aż do 10 kilometra bieg klimatycznymi uliczkami starej Pragi. Tu będzie płasko i w miarę szeroko. Później kawałek Ratuszową obok warszawskiego ZOO oraz Wybrzeżem Helskim i po skręcie w Okrzei mamy kolejny kawałek klimatycznej starej Pragi z kamienicami pamiętającymi II Wojnę Światową. Po lewej stronie mijamy uroczą neogotycką Bazylikę katedralną pod wezwaniem Świętych Floriana Męczennika i Michała Archanioła. Później kolejny skręt w Jagiellońską a następnie w prawo w Sokolą i piękny widok na Stadion Narodowy z lewej strony i Most Świętokrzyski z przodu. Wbiegamy na most i początek będzie lekko pod górkę - bo to konstrukcja podwieszana - a od połowy lekko w dół. Niby mało odczuwalne, ale to już będzie 14 kilometr. Za mostem mijamy Centrum Nauki Kopernik i przez kolejne 3km płaściutkim Powiślem dobiegamy aż do Łazienek. Tu przez 500 m uroczą - choć bardzo wąską - Aleją Tomasza Hopfera z widokiem na Zamek Ujazdowski z lewej strony i stadion Agrykoli oraz budynek radiowej Trójki z prawej strony. Ci co na tym etapie będą patrzyli już tylko pod nogi też nie będą zawiedzeni bo zobaczą na asfalcie sporo wymalowanych reklam Tomikowej Ligi Biegowej ;). Później przecięcie Agrykoli i wbieg przez bramę do Łazienek Królewskich i ok 1km całkiem szeroką szutrową aleją aż do ul. Gagarina. Po wybiegnięciu z Łazienek na krótkim odcinku dwa zakręty 90 stopni w prawo i zaczyna się Belwederska. Tu na wysokości ambasady rosji (pisownia z małej litery całkowicie zamierzona) z lewej strony i budynku Belwederu z prawej strony zaczyna się ten słynny podbieg. To obok podbiegu na Agrykoli, który jest tuż obok taka Golgota warszawskich biegaczy. To tu wykuwa się żelazo i hartuje stal. To tu chłopców oddziela się od mężczyzn :) Podbieg ma z 500 metrów i jakieś 25 metrów w górę. Po wbiegnięciu na górę machamy Marszałkowi Piłsudskiemu - pomnik po prawej stronie - i zaraz za nim Fryderykowi Chopinowi i biegniemy kilometr uroczymi bardzo szerokimi Alejami Ujazdowskimi z widokiem na Łazienki Królewskie, Kancelarię Prezesa Rady Ministów, majaczącym w oddali budynkiem Sejmu RP. No i po kilometrze wbieg na Plac 3 Krzyży i meta w tym samym miejscu co start.
    Trasa na pewno nie jest jakoś wybitnie trudna technicznie za to z pewnością jest bardzo atrakcyjna turystycznie.
    r.

  • Gość: [r] *.ibdim.edu.pl

    mały edit:
    W alei Tomasza Hopfera Zamek Ujazdowski będzie po prawej a stadion Agrykoli i budynek Radiowej Trójki po lewej a nie na odwrót jak napisałem w opisie. Reklamy Ligi Biegowej bez zmian czyli na asfalcie :)

  • beztlen

    Rob - świetny opis, zwizualizowałem sobie trasę jak narciarz alpejski przed startem, przeslij Markowi (jest zapewne w dobrym humorze ze względu na losy OM) może opublikuje na stronie PMW.
    Trasa jest rzeczywiście ciekawa i powinna być dość szybka. Oczywiście poza "uroczym" podbiegiem Belwederską (- 30")...ale lepszy podbieg w końcówce niż na początku czy w środku trasy - organizm i tak już będzie dochodził do maksymalnego zakwaszenia.

  • kubol7b

    Beztlen, a jakie sa losy OM??? jest dobra zmiana?
    co prawda spodziewalem sie ze ekipa Rozpierdolic i Zaorac wycofa sie ze sponsorowania juz w 2016, ale takiego newsa nie znalazlem.

  • pict

    Czy można komuś oddać pakiet startowy na OWM? Udało mi się kupić bilety na Davida Gilmoura w Royal Albert Hall ;-))) niestety na ten właśnie dzień. Ale marzyłem, żeby obejrzeć koncert w tej sali kiedyś

  • beztlen

    Kubol - kolega zbliżony do źródła:) powiedział mi, że w tym roku OM po raz ostatni (podobno było już za późno by się wycofać z tegorocznej edycji)
    Pict - ja jeszcze nie mam a zamierzam pobiec, więc chętnie odkupię.

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Też zasłyszałem takiego niusa od kolegi zbliżonego do źródła :)
    r.

  • fajka

    Trening z Beztlenem był inspirujący i pouczający. Wiem jakie błędy popełniam, muszę zaopatrzyć się w szyszki i oglądać Japończyków w Internecie:) Niemniej dałem radę, a przy 4:30 Beztlen też trochę sapał :) Miłe spotkanie, nie jedyne podczas pobytu w stolicy, ale inne mniej ocierały się o bieganie.

    Pict - musiałeś o tym pisać ? :) Teraz jestem zmuszony Ci zazdrościć :) Gdyby nie inne marzenia, które są teraz priorytetem ?

    Kamil, ja tam identyfikuję się z wieloma Twoimi wypowiedziami, nawet jak seplenisz przez telefon w środku nocy, mając obok siebie Bartka, który wyrywa Ci słuchawkę do której mówi wyraźniej, aczkolwiek wasz pijacki bełkot ma wspólny mianownik, który znam, cenię i lubię :)

  • pict

    @beztlen - chętnie pomogę ;-)
    @kamil - też mam nadzieję Ci pomóc z biletami (jeśli będziesz zainteresowany - bo to koncert w dzień OMW), zdzwonimy się po weekendzie jak dogadam się z kumplem (bo kupiliśmy sporo biletów "na handel", ale na Tobie na pewno nie będę zarabiał) ;-)

  • Gość: [beztlen] *.play-internet.pl

    Pict - ja też chętnie pomogę:)

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Fajka, dzieki!!! Załatwiłeś nam po 3 powtórzenia wiecej na głównych akcentach. Super! ;)

  • 1.marsz

    nie ma to jak pomóc kolegom z teamu, fajka na pewno chciałem dobrze dla was:)
    rob- jesteś nieoceniony, po tak zachęcającym opisie nie sposób oprzeć się tej trasie więc chyba pobiegnę...
    marsz

  • 1.marsz

    w czw. tyle roboty, że nie zrobiłem ani kroku więc będą ciurkiem trzy dni treningowe: dziś zb- 3x3' + 2x 4', p2', tempo nie było zabójcze - 3'50, i może dlatego, podobnie jak bartkowi, dziwnie lekko się biegło + 3x2' po 3'30 p1', tu już było normalnie czyli trudno:), jutro 10 km II zakres, a w niedz.18 easy, wszystko biegam na bieżni, zwykle wcześnie rano..., a w nocy ukradli mi z samochodu wycieraczki i kawałek listywy z błotnika!
    marsz

  • 1.marsz

    ps. nie jestem pewien czy to (ostatni om) powód do radości - jeśli to oznacza, że do rowerzystów i wegetarian dołączyli biegacze, to do orelnu jesienią dołączy pzu i pko bp i zamiast maratonu dyrektora marka, będziemy mieli marsze dyrektora tadeusza...
    m

  • Gość: [beztlen] *.play-internet.pl

    Trener oczywiscie wie o nocnych wybrykach, ale dopoki rano stawiaja sie na trening, wszystko jest ok ...i na wszelki wypadek, by sie nie denerwowac, po 22.00 nie odbiera telefonow od Tych Dwoch Numerow.

  • biegofanka

    Kamil, Bartek - też tak macie, że jak wypijecie, to do znajomych chętnie wydzwaniacie, żeby się np. podzielić świetnym humorem?;-)

  • biegofanka

    Marsz - u nas też kiedyś hurtowo wycieraczki pokradli, mi przy okazji również.

  • biegofanka

    Czecza pewnie tak mocno trenuje, że nie ma czasu skrobnac;-) zaskoczy nas w którymś momencie swoją formą:-) pozdrowienia dla pracusia:-)

  • biegofanka

    A ja dzisiaj już po treningu BNP:-) w tym tygodniu 2 x siłownia, 3 x trening biegowy i jeszcze jutro idę wybiegac ten tydzień;-)

  • kamilmnch1

    @Rob, opis świetny, teraz tylko trzeba pobiec po swoje i delektować się maratonem.
    @Fajka, boje się o Ciebie. Oglądać Japończyków...?! Japonki też możesz? A co z trampkami? Sandałami?
    Z tym bełkotem to nie przesadzajmy to, prawdopodobnie nie masz w telefonie funkcji "czysty głos" ;)
    @Pict, zapewne miałeś na myśli Maraton Warszawski a nie Orlen Maraton Warszawski? Chodzi o koncert z 25.09.2016? Kusisz :) Będziemy w kontakcie.
    @Marsz, w takim razie do Wrocławia to chyba przyjadę kiedyś pociągiem. Służbowy samochód ale mimo wszystko nie chciałbym wrócić niekompletnym.
    @Beztlen, ja mam zasadę, że jak idę spać to wyciszam telefon. Tak na wszelki wypadek. Zrobiłem wyjątek gdy w ubiegłym roku mama leżała w hospicjum. Przez kilka tygodni miałem przeczucie, że to do mnie zadzwoni lekarz z informacją, że mama umarła. I tak było. Kilka godzin po Biegu Rycerskim.
    @Biegofanko, mamy więcej wspólnych mianowników :)

    Od czwartku dwa dni poza domem. Najpierw szkolenie dla jednego z działów. Tam się trochę opiłem ale piątek był dniem bez biegania. Wczoraj bal dla klientów. Alkoholu przyjąłem delikatną ilość. Julian od dwóch dni walczył z gorączką a wczoraj JWŻ była już zmęczona i wystraszona. Pobudka po pięciu godzinach i wróciłem do domu. Dzisiaj rozruch a jutro wymagający trening.
    Nie wiem czy w Waszych domach podobnie ale u nas i u znajomych ni to grypa ni to wirus. Zacząłem brać tabletki na wzmocnienie i syrop. To samo co JWŻ. Tak zalecił lekarz.
    Zaraz zacznę ładowanie węglowodanów. Powinienem od dwóch dni ale w tym biegu nie przypilnowałem tego.

  • biegofanka

    Kamil...;-)
    Co do wirusa nie wiadomo jakiego, fakt, nasz młodszy też od kilku dni walczy...
    Kamil - twoja córka dopiero co urodzinowa też Wodnik jak nasz młodszy Sebastian:-)

  • biegofanka

    Z nowości podam, że po ogłoszeniu dodatkowego limitu na polmaraton slezanski zapisałam się, choć wcześniej nie miałam w planie;-) zmieniłam zdanie, jak starszy syn Sławek stwierdził za namową trenera w klubie triathlonowym, gdzie od od ponad miesiąca trenuje, że może pobiegnie, więc zapisalismy się oboje, syn jako debiutant na tym dystansie:-)

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Biegofanko, trafiłaś w sedno z ta chęcią dzielenia sie dobrym humorem:)
    U mnie tez ciężki tydzien służbowo-imprezowy (wt, czw i pia), a dzisiaj był wymagający trening 6x2km TPM na 3' przerwach. Umordowalem sie jak cholera, a tempa wcale nie rewelacyjne 3'58"-3'50". Po środowej euforii biegowej nie zostało ani śladu. Mam nadzieje, ze powróci we właściwym momencie

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Trenerze, jak dzisiejsza Falenica??

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Waga 74kg

  • Gość: [beztlen] *.play-internet.pl

    Bartek - solidnie, 37:45, ciezka nawierzchnia, umordowalem sie:) Tomik i Rob - falenickie zyciowki, obaj ponizej 46'.

  • Gość: [pict] *.marsoft.net

    @kamil - nie, nie chodzi o wrześniowy MW, chodzi o kwietniowy OMW. Gilmour dodał dodatkowy koncert 24.04 w Royal Albert Hall - na dzieci z nowotworami i kupiłem... Jak dziś robiłem 2h easy w tym 8x45sekBPG w połowie treningu, to trochę mi szkoda że nie pobiegnę Orlenu. Czuję, że to wszystko się składa w dobre bieganie... Ale David już stary jest i to może być jedna z ostatnich okazji... Zostaje mi Lublin i będę walczył o 2:59 na tej piekielnej trasie.

  • Gość: [rob] *.opera-mini.net

    Pict 15 maja masz jeszcze Kraków i Gdańsk. szczególnie w Krakowie trasa fajna że startem i metą na rynku. Tyle, że dwie pętle.
    r.

  • pict

    Rzecz w tym że tydzień wcześniej jest Lublin, który jest dla mnie obowiązkowy. I w domu i grand prix i lubię i wyzwanie. Więc ewentualnie coś przed 24.04. Będę myślał z Wojtkiem.

  • Gość: [beztlen] *.play-internet.pl

    Pict - przedziwny trening... podbiegi to trening sily dynamicznej i robi sie go na niezmeczonych miesniach. Gdybys po tych podbiegach zrobil TR lub TPM/TM to wyszedlby fajny trening obwodowy a tak zrobiles dynamikę czyli podniosles tonus miesniowy... po czym go rozbiegales w ogole tego nie wykorzystujac.

  • fajka

    Chłopaki, przepraszam że Was wkopałem. Tym bardziej, że sam nie mam czystego sumienia :) Dobrze, że Trener wyrozumiały, szat nie drze z byle powodu, nie smęci i nie zrzędzi, konkretami operuje i jakąś myśl stara się przekazać.

    Jutro 15 km E + 60' TM. Na razie wieje, będzie młodzieżowo, jak od tygodni, których już nie liczę.

  • kamilmnch1

    Mnie dopadło. Chyba będzie wymuszona przerwa :(

  • pict

    @beztlen - ja zawsze podkreślam, że się nie znam, dlatego powierzam się w ręce innych, a jak już się powierzę i jak to działa, to po prostu robię co mi każą ;-) lubię trochę rozumieć z treningu (bo uważam, że to sprzyja), ale jakoś specjalnie nie wgłębiam się. Może to ma związek z jakimś moim rytmem weekendowym, bo jutro biegam 1,5h easy + 2km TM. Te weekendy potrafią dać w kość, ale odnoszę wrażenie, że progres jest.

  • biegofanka

    Kamil - zdrowia Twojemu synkowi i Tobie życzę.

  • biegofanka

    Fajka - wiatr lżejszy już, ale leje niestety, a chciałam za pół godziny na trening wyjść. U Ciebie chyba tez pada?

  • biegofanka

    Musi padać w Twoim rejonie, bo widzę z okna deszczowe chmury nad Wielką Sowa też. Sleza również prawie niewidoczna.

  • 1.marsz

    fakt, trochę pada, mocno wieje więc dziś tak na zaliczenie 18km/5'23/128 bpm, tym wolniej, że wczoraj zupełnie mnie siły opuściły, dopadły torsje i zmęczenie i nie dałem rady 10km wb2, musiałem podzielić na 2x5km
    p 4' w zwisie z rękoma opartymi na kolanach:(
    marsz

  • biegofanka

    Marsz - Twój organizm chce Ci jednak coś przekazać... wsłuchaj się w niego biegnąc. Spróbuj zrobić luźny trening, jak robiliśmy, spróbuj w czasie biegu przeprowadzić wizualizację, takie oczyszczenie organizmu powietrzem wdychanym i wydychanym jednocześnie wizualizując przepływ powietrza wewnątrz. Musi być to jednak bieg najlepiej w parku czy lesie, bez zgiełku, żebyś spokojnie mógł wczuć się w organizm. Czytałeś dużo mądrych książek, więc potrafisz na pewno wsłuchać się w wewnętrzny głos. Bieg, to dla mnie wolność, radość, oczywiście zmęczenie, ale pozytywne. Bieg nie może szkodzić... to samo zdrowie...

  • biegofanka

    Biegałam jednak dopiero po południu dzisiaj, kiedy w lesie nie czuć było podmuchów wiatru, zresztą ogólnie spokojniej już było. Lekko kropiło ale było ciepło. Udany bieg crossowy.
    Odnośnie wizualizacji, rzeczywiście ostatnio raz w tygodniu w czasie biegu "oczyszczam" się z toksyn w ten sposób; biegnąc skupiam całą uwagę na wnętrzu swojego organizmu prowadząc od góry do dołu powietrze. Czuję się świetnie po takim treningu. Wiem, uznacie to pewnie za kolejne moje wariactwo, których mam więcej w zanadrzu;)

  • kamilmnch1

    Mój organizm od wczoraj oczyszcza się przez pory. Nie , nie chodzi o spodnie choć do toalety też chodzę. Chyba najgorsze już za mną. Już nie boję się głęboko zaczerpnąć powietrza. Mniej kuje. Niebawem do łóżka by złapać więcej snu. A rano ocenić sytuację.

  • biegofanka

    Wlazlo Kamil, to i szybko wyjdzie. Paskudne wirusy.

  • fajka

    Waga: 77,2.
    5 treningów - 77 km.
    W tym 20 km BNP i wczoraj 15 km E + 12,5 km po 4:49 w trudnych warunkach.
    Dobry, wymagający tydzień, który uczciłem wczoraj wieczorem jednym piwem marki Budwiser.
    Lecą te tygodnie a wiatr wieje. Niebawem pierwszy sprawdzian na zawodach. Marzę o mocnych treningach w dobrych warunkach. Trener na to nie zważa, każe biegać z szyszkami. Japończyków jeszcze nie oglądałem, nie miałem czasu.
    Dobrego tygodnia.
    Big Pipe.

  • biegofanka

    A ja dzisiaj z rana przed pracą już siłownię zaliczyłam:) wymagający biegowo tydzień treningowy dla mnie właśnie nadszedł;)
    Fajka - dzięki i też wszystkim udanego tygodnia życzę:))
    Kamil - przeszło, przechodzi?

  • kamilmnch1

    Do lekarza jutro. Prywatnie. Teraz mają sezon.
    Czy lepiej to już sam nie wiem. Nie czuję radości ;)

    Fajka, co za szyszki?

  • 1.marsz

    dzięki biego, mam nadzieję, że z wiosną wznowimy wspólne z fajką i mirkiem bieganie po górkach:)
    fajki- czy ten sprawdzian to 10 km w połowie marca we wroclawiu?
    ja w każdym razie biegnę tam, a potem połówkę w stolicy
    marsz

  • fajka

    Kamil - mam biegać z szyszkami w dłoniach, żeby poprawić pracę rąk. Tobie też tak radzę robić.
    Marszu - tak, biegnę dychę we Wrocławiu. Treningowo, raczej bez widoków na życiówkę.
    A Japończyków mam oglądać bo oni nisko biegają. Wam też radzę oglądać.

  • pjachu1

    Dziś niespodziewany ślężing z rana...
    Biegowy diabełek uaktywnia się u mnie poniżej 4.00. Wczoraj było biegane po 3.40 w paskudnym deszczu, a dziś efekt w postaci prawie dwóch godzin po górce. Mokro, ślisko (jeszcze trochę śniegu), wiatrzychożehej - ale fajnie...
    A w ostatnich tygodniach nic mi się nie chciało...

    Do Biego i Fajki machałem z góry. Nie wiem czy widzieli...

  • biegofanka

    Pjachu - czułam tę pozytywną energię wysłaną do mnie z magicznej góry:) dzięki za sms:)

  • biegofanka

    Właśnie - dzisiaj po otrzymaniu sms-a od Pjacha pomyślałam o tym, że chętnie pobiegałabym wspólny dłuższy trening po górkach. Przygotowujecie się na zawody i ani w głowie Wam teraz takie bieganie. Ale może Pjachu, chciałbyś za tydzień w weekend coś dłuższego wokół Ślęży, na Ślężę, na Radunię... pobiec? Sobota lub niedziela, wszystko jedno. W ten weekend mogłabym wygospodarować czas i chętnie też po Ślęży i wokół zaliczyć, np. w niedzielę po południu. O godz. 15.15 mogłabym być na przełęczy, bo do 14.45 będę na zajęciach we Wrocku. Co prawda, mam napięty treningowy tydzień, ale nie muszę, jak inni, trzymać się kurczowo swojego planu. Dla mnie najważniejsze są góry:) Co Ty na to? Może ktoś jeszcze chciałby i mógłby taki trening zrobić?;)

  • 1.marsz

    Ale co to znaczy, że nisko biegają?
    marsz

  • podopieczny_bartek

    że będzie deszcz;)

  • pjachu1

    Bartek - uciekasz od odpowiedzi. Zaintrygowało mnie, ci niskobiegający japończycy. Biegają z wiśniami w dłoniach?

  • fajka

    Nisko to znaczy, że nie podnoszą tak wysoko kolan jak ja w trakcie biegania. Radzę Ci Marszu oglądać Japończyków w TV.

  • kamilmnch1

    Na jutro mam lekarza mimo że prywatnie- mają sezon. To już było.
    Teraz czekamy z Julianem w przychodni na wizytę. Nic mu nie przechodzi.
    Takie uroki braku prawdziwej mroźnej zimy.

  • pjachu1

    aaa... takie nisko.
    Bardzo dawno temu biegałem z Kasią Panejko (MP na 50 km - orientalistka, ale maraton poniżej 3.00) i ona prawie nie podnosiła kolan. Stopy cały czas nad ziemią. Bardzo płynny ruch. Krok ultrasa na asfalcie.

  • kamilmnch1

    Julek został skierowany na badania do szpitala zakaźnego. Justyna została z nim (choć nie jest okazem zdrowia, ale bardziej niż ja). Rano może będzie więcej wiadomo.
    Potem Pola do lekarza, potem ja. A potem.
    A przedtem zadbajcie o swoje zdrowie!

  • mirjur

    Marszu to biegniemy razem we Wrocku. Póżniej , tydzień po świętach jedziemy z Fajką na połówkę w Ostrowie ( nie ALKO) - ostatni sprawdzian i 17 kwietnia Maraton w Łodzi.
    Po górkach też bym chętnie pobiegał , ale teraz trudne treningi po asfalcie.
    Ostatnia niedziela 30km ( 25 + 5 TM) - poszło nieżle.
    Najbliższa niedziela 2x10km TM przedzielone 10' E - oby tylko nie wiało jak ostatnio.

    Po górach będę mógł dopiero pod koniec kwietnia. Już się cieszę na wspólne bieganie. I sprawdzimy przygotowania Biego do wyzwania jakie Sobie postawiła .

  • biegofanka

    Kamil - to poważnie u Was zaatakowało:( Trzymajcie się, mam nadzieję, że szybko Was opuści to paskudztwo. Dużo siły Wam życzę i przesyłam pozytywną energię...

  • biegofanka

    Mirek - na razie z wyzwaniem na lipiec to w "lesie" jestem;)

  • 1.marsz

    tak mi się fajko wydawało, że za dużo energii wkładasz w ten wyrzut kolana w górę:)..
    japończyków będę " miał na żywo" więc nie omieszkam zwrócić uwagę na ich styl ale kojarzę go raczej z przyziemnym szuraniem tuż nad asfaltem, w którym nie ma poetyki koła ale pewnie jest ekonomika i efektywność...
    mirku- do zobaczenia zatem na dyszce, a nie mieliście z fajną startować w dębnie?
    marsz

  • mirjur

    Tak. Miało być Dębno - ale.
    Fajka nie zdążył się zapisać - zapisy wyczerpały się w kilka dni i dlatego wybór padł na Łódż.
    Jeżdzimy z Fajką od jakiegoś czasu razem. Powroty z maratonów niezapomniane:)

    Kamil zdrowia dla Ciebie i Rodziny.

  • biegofanka

    Pierwszy z treningów w tym tygodniu zaliczony: owb1 + RT, lubię trening mieszany, bez jednostajnosci, jak biegi górskie, pod górę i z góry, jak w życiu...

  • biegofanka

    Bieglam Kamil i myślałam o Was, przesylalam energię, oby juz było dobrze u Was ze zdrowiem.

  • biegofanka

    Bieglam w pełni księżyca, tylko ja i księżyc, chciałam zawyc;-) lubię tez takie samotne bieganie. Wspólne biegi jak i w samotności mają swój urok. Dzisiaj potrzebowałam pobyć sama ze sobą przez te chwile...

  • biegofanka

    A teraz przepis, aby się trzymać zdrowo o tej porze roku: obieramy laske imbiru, kroimy i miksujemy z wycisnietym sokiem z 1,5 cytryny i 3 łyżkami miodu. Pijemy dodając do herbaty lub sama miksture, np 2 łyżki dziennie profilaktycznie. Pijemy też, jak czujemy, że nas "bierze". Sprawdziłam na sobie tej zimy. Naprawdę polecam:-)

  • biegofanka

    Dziś z pracy pojechałam do mojej 88-letniej babci (mama mojej mamy), która miała dziś rocznicę urodzin, moja za kilka dni:-) jestem pełna podziwu, jak dobrze się trzyma, chodzi, ma dobrą pamięć, lubi opowiadać, dzisiaj narobila pączków, bo je lubi, gotuje jeszcze, bardzo dobrze wygląda. Nigdy nie paliła, prawie w ogóle nie piła alkoholu, jadła i je często w ciągu dnia ale zawsze małe porcje, nigdy nie miała nadwagi ani niedowagi, urodziła 6 dzieci, z których 2 synów zmarło będąc dziećmi. Zawsze mowila, że trzeba jeść ale nie objadać się. W szpitalu była tylko raz w życiu oprócz części porodów. Ogólnie całe życie jest zdrowa:-)

  • biegofanka

    Kamil - jak Twój synek się czuje i jak wy się czujecie? Mam nadzieję, że jest lepiej

  • biegofanka

    Idę zaraz na trening. Dobra pogoda.

  • kamilmnch1

    Cześć Wam, dziękuję za dobre słowa.
    Julian ma grypę. Jeszcze został w szpitalu.
    Pola walczy z jakimś wirusem. JWŻ też.
    Mam w sobie również wirusa i wyrzucam z dróg oddechowych nieczystości w kolorze nadziei.
    Głównie Justyna z Julkiem w szpitalu, w ciągu dnia ją zmieniam.
    Jak Julek wróci to odzyskam spokój i siły.
    Zakładam kilka dni bez biegania. Wcześniej spróbuję w domu poćwiczyć.

    Dajcie o siebie!
    Jednak nie jesteśmy niezniszczalni.

  • biegofanka

    Kamil - kurcze, trzymajcie się wszyscy!

  • pict

    @Kamil i spółka - trzymajcie się! ja prawie nie choruję, nie pamiętam kiedy mnie jakoś poważniej złożyło. Możliwe, że to zasługa tzw. grzybka tybetańskiego, którego używam od kilku lat regularnie, albo efekt placebo (na mnie bardzo działa jak wierzę - podobnie z treningiem mam ;-) albo po prostu efekt biegania i picia alkoholu. Anyway grzybka polecam wypróbować, szczególnie że pomaga na problemy gastryczne przede wszystkim.
    Dziś 1km wolno (5-5:30) - 1 km szybko (poniżej 4:00) zacząłem szybkie od 3:53, skończyłem na 3:33 min/km. Szybkich miałem zrobić 4, wolnych 5. Fajny trening. Nie umiem szybko biegać, ale jak chociaż trochę przyspieszę to jest satysfakcja.

Dodaj komentarz

© ocochodziwbiegu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci