Menu

ocochodziwbiegu

Drink, Sex and Run For Fun!Go hard or chlej in home!

Morze, bunkry i beskidzka wyrypa

k2bell
Dzisiejszy odcinek sponsoruje Pjachu i morze jego zabunkrowanych wspomnień z wyprawy.
W tym czasie Kamil podobno zwiedza hacjendy, degustuje tequile i ogląda piramidy, co może oznaczać, że przebywa jednocześnie w Meksyku i Egipcie
 
Morze!!!
Jakie morze? Nic nie widzę...
Bunkrów nie ma! Ale jest fajnie!
Jest dom! Widziałeś? Tam w lesie. Duży. Kamienica.
Jaki dom? Nie ma żadnego domu. Zjedz żela...
 
Balans na granicy. Realu i wytworów wyobraźni. 
Ciepła - zimna. 
Jakiejś nieokreślonej równowagi energetycznej.
Zjesz - cieplej.
Wydychasz w kaptur - przestają marznąć ręce.
Roztapiamy śnieg - marzną nogi. Marzną? Zamarzają! Mega trzęsiona...
...
Balans na słowacko-polskiej granicy. Słowackim czerwonym szlakiem przez Beskid Niski i Bieszczady.
...
Czwartkowy wieczór:
Od Nowego Sącza jedziemy w śnieżycy. Droga biała. Coraz bardziej biała. 
 
Piątek:
Wybiegamy przed 7.00. Góry ubogo malowane. Szaro-buro-białe. Nie wiadomo gdzie łąka się kończy, gdzie niebo zaczyna. Wszystko przykryte śniegiem. Chmury nisko. Pierwsza część trasy wiedzie polami. Gubimy się na samym początku. W tych chmurach, we mgle. Nie widać słupków granicznych. Czerwonego znaku szlaku na drzewach nikt nie odnawiał od dawna. Tniemy na kierunek. Tylko gdzie on jest? Dopiero za Tyliczem łapiemy trwały kontakt ze szlakiem. Tu granica biegnie w lesie. Jest ślad przecinki. 
Niby jest, ale czasem nagle skręca w krzaki wąską ukrytą pod śniegiem ścieżką. 
Czerteż, Lackowa... ech, Lackowa :-) 
Podejście - ściana. Zbieg - to samo. Wariackie zsuwanie się po śniegu, liściach, błocie... Śnieg maskuje ledwo zamarznięte kałuże, błotko - beskidzkie błotko... Łamie się lód - wpadam do wody. Przemoczone buty - zmora Wyrypy.
Stajemy na chwilę na Przełęczy Pułaskiego. Zjedzonego to kabanosa będę długo czuł - za chwilę podejście na Ostrą Górę. Jest 14.00 mamy za sobą ok 30 km. Skręcamy na wschód. Tam jest jakaś cywilizacja!!!
Rzeczywiście. Spotykamy dwójkę turystów. Idą z Wysowej. My obiegamy Wysową dookoła. Szlak jakby lepszy. Odnowione znaki. Noc zastaje nas na Przełęczy Regietowskiej. Możemy odsapnąć. Gotujemy sobie wodę. Solidnie zjadamy i mykamy dalej. Cały czas w chmurach. Aby łatwiej nawigować idziemy w odstępie 30 - 50 m od siebie. Polecam metodę. Druga osoba widzi jakby głębię obrazu rozświetlonego światłem czołówki prowodyra eskapady. A poza tym, jak gubimy (czy mamy wątpliwości) szlak, to wraca się tylko jeden. 
Na Dujawie zatrzymuje nas patrol Straży Granicznej - nieoczekiwana sposobność odpoczynku w ciepłym samochodzie. Miła pogawędka - bułka zjedzona!
Następny odcinek wzdłuż rowu przeciwczołgowego. Co przełęcz, to taka pozostałość po wojnie. Słupki w chaszczach na dnie rowu, szlaku nie widać. Idziemy wzdłuż rowu. W lesie trafiamy na trop wilka. Na śniegu cały czas są jakieś ślady zwierząt. 
Szczyt za szczytem... Jaworzyna - takiego zbiegu nie było nawet z Lackowej. Dobrze, ze widać na 20 - 30 m. 
Albo niedobrze...
Na Baranim trafiamy na wiatę. Z drzwiami, z oknem. Topimy śnieg. Rozpuszczamy izo w ciepłej wodzie. Ale jak każdy postój odkupujemy, to wyziębieniem. W dalszą trasę wybiegamy w ciepłych kurtkach. Rozgrzewamy się na zbiegu. 
Zaczyna solidnie wiać. Szumią beskidzkie buki. A my w lesie... cieplej. Ale bieg odkrytym terenem daje przedsmak wiatru na połoninach...
O 5 nad ranem mamy na liczniku ok 90 km i siadamy w barze na parkingu na Przełęczy Dukielskiej. Solidny posiłek, kimka, kawa i wraz ze świtem ruszamy.
Znowu ruszamy...
Wiatr. Cieplej czyli zimniej. Śnieg mokry. Zaczyna siąpić deszcz. Ale na Kamieniu już z powrotem ściana mróz. 
Bukowy las. Potężny bukowy las. Szumiał, szumi i mam nadzieję, że będzie szumiał... Mijamy małe wojenne cmentarzyki. Z tej ostatniej i z poprzedniej wojny. W te lasy wsiąkła hekatomba krwi. Tu działa się "nienasza" historia Równie tragiczna... Bezlitosna dla maluczkich...
Zbiegi zbiegamy, podejścia pochłaniamy iściem, Bardzo zimno w stopy. Biegniemy nad wioskami Łemków - może to ten nieistniejący dom w lesie był kolorowo malowany. I nam się objawił...
 
"...Święty Mikołaju opowiedz jak tu było,
Jakie pieśni śpiewano, gdzie się pasły konie..."
 
Gdyby nie istniał czas, to może naszą ścieżką biegłby jakiś Łemko do dziewczyny po słowackiej stronie. Nie wilk lecz burek z pobliskiej wsi zostawiałby tropy na śniegu... Nie ma wsi. Wszystko spłaszczone do jednego wymiaru. Bez inności, różnorodności, jakoś bezbarwnie...
 
"...A on nie chce ze mną gadać po polsku,
z wypalonych źrenic, tylko deszcze płyną..."
 
Przełęcz Beskid. Ryjemy przez krzony wzdłuż rowu. Przeciwczołgowego oczywiście. Tempo? Żadne. I trzeba się wrócić, bo od naszego rowu odchodzi prostopadle drugi rów i wprowadza element niepewności ;-)
Pada śnieg. Za masywem Kanasiówki skręcamy na południe. Z wiatrem. Ale nie w Bieszczady. Kończymy tę walkę. Zbiegamy do zielonego szlaku i skręcamy w dół w stronę Komańczy. Od Dołżyc wleczemy się asfaltem...
Na liczniku prawie 150 km i 34 godziny napierania. 
Bezkicka Wyrypa zakończona. Solidna przygoda. 
Przed barem stoi nasze autko, u barmana kluczyki. I prezenty od Tomka i Łukasza. Opiekowali się nami. Odebrali zostawiony koło Muszyny samochód, służyli radą i ciepłym słowem. Biegacze z Bieszczad. Biegowi przyjaciele.
P1040554
P1040560
 
 P10405623
 
 P10405701
 P10405731
 P1040575
Na stole gorąca zupa. Odpływamy...
 
A Połoniny? Przecież nie znikną.

 

Komentarze (42)

Dodaj komentarz
  • k2bell

    Wchodzą mi tylko 2 zdjęcia, ale ważne, że treść jest:)
    Nad zdjęciami jeszcze popracujemy

  • k2bell

    no i po krzyku - pełny program:)

  • piotrek.krawczyk

    Bunkry, burty, burdy, jakoś tej wiosny nie widać, a miał być tasak i nóż rzeźnicki, niby nic, a biegane jest wszystko co może lub morze.

  • Gość: [Czcz] *.centertel.pl

    Dzięki Pjachu

  • kamilmnch1

    Pjachu, piękna Wasza droga. Rozgrzana emocjami. Dziękuję za emocji śpiew.

  • pil00

    czapki z głów!

    ps. mieliście narciarskie rękawice? :)

    Michał

  • pict

    Pięknie - marzy mi się coś takiego, jak dorosnę to też tak będę robił ;-)

    Póki co, jakoś tak się rozbiegałem, że w weekend zrobiłem 3 treningi o łącznej długości około maratonu. Najpierw w sobotę z kolegą Bardem 2h easy czyli około 22km, potem w niedzielę z Julkiem nawigującym na rowerze 5km biegu charytatywnego dla dzieci z domu dziecka (po około 4:40 min/km), a godzinę później regularny trening 1h easy + 2km w wymarzonym tempie maratońskim (3:59 min/km) i drobne schłodzenie. Trochę czuję ten weekend, ale jest fajnie.

  • Gość: [rob] *.greendata.pl

    A moja refleksja jest taka, że to zupełnie nie moja bajka. Ani teraz ani jak dorosnę ani jak się zestarzeję..
    Ale tak to już jest - jedni lubią pomarańcze a inni wolą jak im się stopy pocą (marzną) :)
    Też lubię dostać wycisk na zawodach, ale z białego koloru to wolę widzieć białe linie na asfalcie i ślady opon niż tropy wilków :D

  • gepaard

    Zacna wyprawa. Gratulacje.
    Z mojego punktu widzenia za zimno, zwłaszcza w połączeniu z niewyspaniem.
    Ja bym bardziej widział coś takiego na wiosnę / jesień i w bardziej trekkingowym wydaniu, czyli ze spaniem po drodze (gdzie i jak to już zależy od warunków - namiot albo i bez niego). Np. jako 4x50km lub 5x40km.

  • johnson.wp

    A ja już jestem dorosły tylko nie potrafię... Tak daleko wyjść poza strefę komfortu nie mieści mi się w mitochondriach niestety... Ale tym różnią się prawdziwi górale od miastowych:) Pjachu - jesteście nierozpuszczalni :)

  • pjachu1

    Rob - też wolałbym, żeby w stopy było ciepło.
    Przewrotnie dodam, że gdyby było zimniej (czyli -5 - 10) to byłoby stopom cieplej.
    Śnieg jest wtedy "suchy"
    Co do ubioru -
    byliśmy przygotowani na każde temperatury. Wspinaczkowe ciuchy z Montano (firma z Nowego Targu, od wielu lat szyje doskonałą sportową odzież z najbardziej topowych materiałów. A ceny przystępniejsze) sprawdziły się rewelacyjnie. I mieliśmy jeszcze zapas w postaci kurtek z primaloftu - grzeje nawet gdy jest wilgotny. I jeszcze lekkie spodnie i kurtka od wiatru. Rękawice z membraną miał Michał. Ja używałem ciepłych polarowych, a do tego miałem bardzo ciepłe łapawice (nie użyłem)
    Co do butów - na mokry śnieg i wpadanie do wody najlepsze są ocieplane kalosze. Choć zawsze można wpaść w wodę po pas.
    Michał miał Inovy, ja testowałem Saucony Xodusy GTR. Do tej pory nigdy nie biegałem w butach z gore. Nawet przy -20 i w głębokim śniegu wystarczały zwykłe przewiewne trialówki. Z Xodusów jestem niezwykle zadowolony - trzymają doskonale, nie obcierają i wyglądają czadersko.
    Johnson, Kamil - dzięki za nocne pogaduchy :-)

  • kamilmnch1

    U mnie nadal gorąco.
    Kolejny trening za mną. Na dobrym samopoczuciu- pulsometr gdzieś przepadł więc na razie subiektywne odczucia będą wyznaczały strefę komfortu lub wybiegnięcie poza granicę.

    Chyba zasłużyłem na plażing po dzisiejszych podbiegach :)

  • Gość: [johnson.wp] *.icpnet.pl

    No własnie chciałem zapytać o przygotowanie odzieżowe i widzę, że sprawę potraktowaliście profesjonalnie. To jednak ciuchy na mniejszą intensywność ruchu, czy nie mieliście kłopotów z poceniem się? Jaka by była róznica komfortu w warunkach waszego biegu w ciuchach z decathlonu, typu: bielizna termiczna + coś cienkiego + wiatrówka?

  • Gość: [johnson.wp] *.icpnet.pl

    Jeżeli ktoś nie ma pomysłu na czyn patriotyczny 13 grudnia, to zapraszamy z Popem na wolnościową wyrypę w masywach górskich Wrocławia :) Bez kontekstu politycznego, robimy to dla siebie, a nie dla Ojczyzny :) No, może wyrypkę, bo co to jest 40km w skali opisu Pjacha :) Szczegóły w sobotę wieczorem, jak się naradzimy gdzie wybiegamy w niedzielę rano, czyli luzik :)

  • Gość: [johnson.wp] *.icpnet.pl

    Start godziny poranne 8 (niedziela), Sobótka parking po Wieżycą (schron) jako rzecze Przewodnik :)

  • podopieczny_bartek

    Zacząłem krioterapię - wczoraj i dziś w kriokomorze po 3' przy -140st; dzisiaj jakieś palpitacje miałem, nawet nie było mi zimno specjalnie, ale miałem jakiś problem z oddychaniem, wytrzymałem, ale było blisko paniki; tętno po wyjściu 51;
    Ciekawe co to mogło być, czy jest na sali lekarz??;)

  • Gość: [beztlen] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Bartek - szok termiczny. Wszystko w porządku:)

  • 1.marsz

    a jakie tętno przed wejściem do komory bartku? na pewno jest możliwe wyjście awaryjne, może warto skorzystać dopóki organizm się nie zaadaptuje...
    mnie kilka razy nie chcieli wpuścić, musiałem przysiady robić, żeby podnieść tętno, biegasz w okresie krioterapii, bo są różne szkoły na ten temat?
    marsz

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Szuram nogami co drugi dzien, trudno to nazwać bieganiem...:)

  • kamilmnch1

    Powoli szykuję się do powrotu z nie higienicznego trybu życia.
    Rano ponad 13 km.
    Jutro ostatni trening tutaj a kolejny w niedzielę w mrozu i śniegu ;)

  • 1.marsz

    ja teraz mam biegać głównie obw1 w tempie około 5'/km i to na razie idzie dość swobodnie i na przyzwoitym tętnie 130/133
    marsz

  • pict

    @1.marsz - to fenomenalne osiągi masz. Ja aktualnie I zakres też próbuję biegać w granicach 4:55-5:00 min/km, ale niestety wychodzi około 147 bmp średnio

  • Gość: [Beztlen] *.play-internet.pl

    Czy fenomenalnie czy nie można stwierdzić wyłącznie znając średnie tempa z II i III zakresu oraz z zawodów na dystansie zbliżonym do tego I zakresu:)
    Jutro drugi trening w Falenicy - tempo run. Po ubiegłotygodniowym 35:43 na płaskiej dyszce mam nadzieje, że uda się zejść poniżej 40'.

  • 1.marsz

    pict- dopiero się rozkręcasz, a ja dwa tyg. temu prawie przebiegłem maraton, (choć w tym przypadku prawie robi dużą różnicę) poza tym tętno to chyba dość indywidualna sprawa, ale to mi pochlebia, że biegam I zakres w takim samym tempie jak ty:)...
    może dla mnie to za szybko, bo
    (beztlen trafnie to podsumował), na 2 i 3,zakres nie mogę "wejść", a wynik z dyszki czy połówki - szkoda gadać
    marsz

  • kamilmnch1

    Ostatni trening przed powrotem zrobiłem pilnując tętna bo odnalazłem pulsometr. Po nieprzespanej nocy (żeby zasnąć w samolocie) oraz na głodnego i pod wiatr (na powrót) to tempo żebujące. Ale od tego jest E żeby nie było ble.

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Kamil Ty sie rozbijasz po Meksyku, a tu ludzie walczą o utracona demokracje. Organizowane sa wielkie marsze i manifestacje na widok których prezes oraz cały pis niewątpliwie zadrżą z przerażenia i natychmiast ustąpią a co najmniej! odstąpią od dotychczasowych praktyk...:) komedia:)

  • pict

    Oj jednak jeśli nie dajesz rady biegać szybko pierwszego zakresu, to raczej nie nabiegasz szybko na zawodach. Ale ja jestem bardzo wolny, więc sam nie wiem. Aktualnie dla mnie 39:59 na dychę to raczej za szybko...Ale dziś fajne dwie godziny w deszczu i wietrze. Wstałem o 5:25 żeby pobiegać.
    A demonstracja KOD rzeczywiście robi wrażenie, bez cienia ironii. Miałem pojechać, będę następnym razem.

  • kamilmnch1

    Pict, to w moim przypadku niekoniecznie. Tzn w normalnym sezonie nigdy nie pilnowałem mocno tętna. Wolne bieganie to było u mnie ok 150-155. I chyba za szybko.
    Teraz mam trenera. Trener każe, to ufam i biegnę. Nic nie zmieniam.

    Oczy się kleją a jutro po raz pierwszy TM.

  • 1.marsz

    u mnie tętno dziś tętno wyższe już na rozgrzewce (4km/127 bpm), a potem jeszcze poszło w górę (8km/5'28/146) ale to był kros: 400/450 m płasko+ 600/550 m taki mały rollercaster czyli krótkie odcinki góra dł i trochę klasycznego podbiegi i zbiegu - nie wiem czy to właściwe proporcje, jutro około 20 km, miało być po płaskim ale myślę, że wycieczka biegowa w zacnym towarzystwie i otoczeniu góry ślęży też nie będzie złą, a może nawet lepszą opcją:)
    marsz

  • 1.marsz

    beztlenie- a jak tam twój cross, udało się złamać 40'?
    m

  • kamilmnch1

    Zjadłem z rodziną śniadanie. Zmęczony niemiłosiernie, głównie przez brak snu przez ostatni tydzień.
    Julian ma mocny kaszel i zawieziemy go do lekarza.
    Potem bieganie.

  • podopieczny_bartek

    Ja już po. 12km w oknie pogodowym. Udało się dziś osiągnąć zawrotne tempo 5'05"/km... Yeah!

  • kamilmnch1

    Tak, złapanie dzisiaj okna pogodowego to prawdziwa sztuka. Dlatego pobiegłem do lasu, tempo rwane na wykresie, to sprawka moja i prawdopodobnie lasu (chybotliwy sygnał?). Choć sam też rwałem, tak by powalczyć o każdy km TM. Średnie tętno TM to 175.

  • podopieczny_bartek

    Kamil, jeśli biegasz TM na tempo to nie biegaj po lesie, bo się wykończysz. Jak biegniesz w lesie to biegnij na tętno. Jak miałeś tętno średnie 175, to to nie było na pewno w tym momencie Twoje tempo maratońskie, prawda Trenerze, czy nieprawda?

  • kamilmnch1

    Ale się wkopałem...
    Byłem w lesie bo na otwartym wiało niemiłosiernie.

  • johnson.wp

    Okienko pogodowe było dzisiaj nad Ślężą. Od wiatru osłaniały wysokie buki. Przewodnik Pope tak poprowadził trasę żeby nie wiało :) Zacne 39km w tempie półmaratonu górskiego, bo tak poganiali koledzy krócej dystansowi czyli Marsz i Fajka, którym za poganianie dziękują Johnson Pope i Łukasz bo zamieścilismy się w 4.27 netto :) Fajka wyraźnie zaniepokojony co na ten wybryk powie Trener :) Potem pizza vege serwowana przez Justynę, na którą spóźnił się Pjachu z Maćkiem. Pjachu wyraźnie zregenerowany, widać już było lekkie znużenie miastem ;)
    Pope & Justyna wielkie dzięki, wiedziałem że tak będzie :)

  • pjachu1

    Johnson, Pope - fajnie było spotkać i pogadać. Koniec leniuchowania. Dziś wieczorem truchtanko + przebieżki. No, a potem obowiązkowe "ośmiorniczki" - regeneracyjne pożywienie gorszego sortu czyli "środowiska"
    Do końca tygodnia 40 - 50 km, a w następnym "siłka" i potem "siłka" i jeszcze potem "siłka"... to pod przyszły sezon i pod styczniową "Zamieć"
    Zdrówko!

  • Gość: [Beztlen] *.play-internet.pl

    Kamil - 175 to już tempo run; TM to jak dla Ciebie max 168, no może 170... w lesie należy odjąć 10-15" na kilometrze.
    Johnson - trzeba będzie zawodnikowi Fajce skorygować plan na najbliższe dwa tygodnie, ale akurat w tym okresie taki wybryk nie jest równoznaczny z wykluczeniem z kadry:)
    Marsz - 39:30, jak mówi Bartek "dupy nie urywa", podobnie jak Ty mam ostatnio kłopoty gastryczne, ale przynajmniej znam ich przyczynę.

  • 1.marsz

    dzięki panowie za wspólne bieganie, proszę tylko nie zaciemiać obrazu, bo ja to się dziś ledwo za wami wlokłem, mimo, że dystans o połowę krótszy:)
    marsz

  • podopieczny_bartek

    jak to nie urywa???!!! To moja życiówka na tej trasie!!!:)

  • 1.marsz

    no ale złamałeś co chciałeś beztlenie, mnie się to zwykle nie udaje...
    jak uzyskasz zawodnikom te tętna maratońskie, wychodzisz od tempa?
    marsz

  • 1.marsz

    ustalasz:)

Dodaj komentarz

© ocochodziwbiegu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci