Menu

ocochodziwbiegu

Drink, Sex and Run For Fun!Go hard or chlej in home!

Kazimierz...

k2bell

Schnąca limba

U stóp mych dzika przepaść. W ciemnym niebie blady
świeci księżyc, podobny wodnej białej lilii,
co kielich swój nad ciemne głębiny wychyli.
Cicho - grzmot słychać tylko huczącej kaskady.

Nad nurtem jej ze skalnej wyrosła posady
limba: zżółkło konary smutno na dół chyli,
czując, że dłużej walczyć na próżno się sili
i runie - wicher szumi jej hymny zagłady.

Nie ona jedna toczy tę walkę bolesną:
są ludzie i narody całe na przedwczesną
śmierć skazane, przez losów okrutne przekleństwo - -

i czyż warto jest walczyć nie wierząc w zwycięstwo?
I czyż warci są życia, którym brak doń siły?
I cóż z tych łez wylanych na słabych mogiły?...

Kazimierz...- Tetmajer.

Przerwa. Klucz do powrotu. Mojego z pewnością. Może i Waszego. 

Żadne starty, żadne treningi biegowe, ino niekiedy wymuszone, niekiedy wyczekiwane ćwiczenia wzmacniające wypełnią bolesną pustkę by w nowym sezonie nie bolało. Październik nazwany miesiącem oszczędzania został nie bez przyczyny. Za Radiową Trójką:

"Październik miesiącem oszczędzania" - tak brzmiało hasło, przywoływane wielokrotnie w czasach, o których opowiada Wehikuł. Dlaczego akurat październik, nie udało nam się ustalić na pewno; być może jest to tradycja wcześniejsza, związana z nadchodzącą zimą, na którą trzeba było przygotować zapasy.

- W Polsce od wielu wieków była tradycja, niekiedy przerywana, pewnej instytucjonalizacji form oszczędzania czy mobilizowania oszczędności. W każdym kraju jest potrzebny jakiś zasób środków prywatnych, niezarządzany przez budżet państwa. Jest on potrzebny do realizacji projektów rozwojowych. Dobrze jest, gdy powstaje zasób zbiorowy - drobnych oszczędności. To właśnie drobne oszczędności mają ogromne znaczenie dla rozwoju gospodarczego - mówi Krzysztof Pietraszkiewicz w audycji "Trójkowy wehikuł czasu".

Zaoszczędzone przez Polaków środki spełniały dwie ważne funkcje - po pierwsze poszczególnym osobom służyły jako zabezpieczenie na czarną godzinę, a po drugie - pozwalały kredytować gospodarkę.

Władze na rozmaite sposoby zachęcały obywateli do oszczędzania, choć w sytuacji chronicznego niedoboru towarów i narastającej inflacji czynność ta mogłaby się wydawać z punktu widzenia "zwykłego Kowalskiego" niezbyt racjonalna ("zwykły Kowalski" to też termin z epoki). Z punktu widzenia gospodarki kraju przeciwnie: ściągało się to metodą z rynku nadmiar pieniądza.

Po raz kolejny okazuje się, że mądrości życiowe przeplatają się niczym warkocz na głowie tej, która właśnie jest wyprzedzana, z prostotą biegania. Zatem czas na gromadzenie zapasów tłuszczu na zimę (może nie tym razem, w moim przypadku) oraz świeżości, by z odpowiednim przygotowaniem oddać się w ręce trenera, którego oko i szkiełko oraz moja noga i głowa powinny w przyszłym roku w Rotterdamie dać satysfakcję. Korzystam z uroków złotej naszej polskiej jesieni.

IMG_0822IMG_0818IMG_0823Oczywiście zdjęcia wyszły spod ręki niebiegającej JWŻ.

Dodatkowo wolny czas przeznaczam na wstawanie o "ludzkiej porze"- i nie tylko ze względu na to, że w tym roku październik jest miesiącem bibliotek szkolnych- na czytanie. Książki i zaprenumerowane czasopisma. Listopad będzie miesiącem powrotu do truchtania a już od grudnia początek biegania!

i czyż warto jest walczyć nie wierząc w zwycięstwo?

 

 

Komentarze (75)

Dodaj komentarz
  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    A czym jest zwycięstwo?

  • kamilmnch1

    O tym będzie w kolejnym odcinku :)

  • Gość: [cze.cza] *.centertel.pl

    Thus we may know that there are five essentials for victory:
    1 He will win who knows when to fight and when not to fight.
    2 He will win who knows how to handle both superior and inferior forces.
    3 He will win whose army is animated by the same spirit throughout all its ranks.
    4 He will win who, prepared himself, waits to take the enemy unprepared.
    5 He will win who has military capacity and is not interfered with by the sovereign

    A lekturkę powyższego b. polecam.

    Idę rano pobiegać, czysty tlen:)

  • Gość: [johnson.wp] *.icpnet.pl

    Czecza, gdzie Ty tak naprawdę pracujesz, w wojsku? :) Punkt 5 najbardziej mi się podoba, a 4 jest raczej niehonorowy :)
    A tu moje propozycje :)
    1. Zwycięstwo jest bałamutnym uzasadnieniem społecznego przymusu wobec jednostki
    2. Brak wiary w zwycięstwo jest drogą ku wolności
    3. Nie walcz z ludźmi o zwycięstwo, to niepotrzebna zgoda na cudze racje
    4. Walcząc ze sobą możesz ulec propagandzie sukcesu
    5. Mierz siły na zamiary, a zamiary bierz z tego co naprawdę jest Tobą

  • Gość: [Cze] *.centertel.pl

    Profesorze Johnsonie, a dlaczego w wojsku? :) Przywołanie ST ma akurat związek z niedawna konferencja OBWE ws. uchodźców w Waw i kolacją z kimś, w wyniku której ponownie otworzyłam tę książkę. Mam życie, które toczy się wg wojskowego drygu, inaczej bym zginęła. Właśnie kończę dzień, 4:20 pobudka, 4:47 (7' spóźnienia) bieganie, po 6-tej powrót (dlatego było 75' a a nie 80'..), mata, prysznic, pakowanie, jedzenie itp., 7:15 wychodzę do pracy, po niej szkoła i szybka kolacja, parę minut po 23 będę z powrotem w domu.
    Hipisowskie te Twoje punkty, z 1-3 nie mogę się zgodzić. Co do ST, pierwszy z nich jest chyba najważniejszy w codziennym życiu, a ostatni idealny w odniesieniu do korpo.

  • johnson.wp

    Aha, czyli zakon biegającego korpotransu :) www.ultrarunning.pl/bieg-uswiecony/ Żyjesz dwa razy dłużej dziennie i cztery razy intensywniej ode mnie. To znaczy, że wkrótce zrównamy się wiekiem :)

  • pjachu1

    Po co zwyciężać? Jest przecież tyle do odkrycia...

  • pil00

    bo Cze trenuje wielobój ;-)
    a tak serio, wiem na swoim przykładzie, że paradoksalnie więcej zajęć sprawa że lepiej się czuję - nie mam wtedy "śmieciowych" godzin, które nie są ani wypoczynkiem, ani pracą - kwestia dobrego planu i dbania o sen i odpowiednia dietę - no i trochę przyjemności z tego co się robi :)

    ja chyba nigdy nie myślałem o bieganiu jako o zwyciężaniu, a nawet nie bardzo jako o sprawdzaniu swoich możliwości - bo gdzieś tam w głowie zawsze miałem myśl, że jak się przygotuje to to zrobię. Bieganie to dla mnie sposób na oczyszczenie myśli, daje mi potrzebny balans między ciałem, a duchem, jest to dla mnie pewna higiena życia - jest nawet podobne pod pewnymi względami do ćwiczenia gry na gitarze, czy innym instrumencie. Walka i zwyciężanie jest dla tych co mają z kim rywalizować...

    btw. Kamilu - a co z ultra?

    Michał

  • Gość: [Cze] *.centertel.pl

    Michał, prawda jest taka, że (serdeczni) koledzy mówią mi "źle wyglądasz, idź do lekarza". Byłam w końcu (dzięki Tomek), ale (o losie) nie mam kiedy odebrać wszystkich wyników. Jak wyspać się i wypoczywać, gdy wracam o 23 do domu, a wstaję do pracy max o 6 rano? Często jeszcze chcę (bo przecież nie muszę) pobiegać przed pracą w czwartki, to jest cena jedynego mozliwego wyjścia na NIESPIESZNE, normalne wino / kolację w tygodniu. Padam na twarz, rozwalił mi się związek, bo żadna ze stron nie miała czasu ani siły o niego zabiegać, ale jak to jeden z Was powiedział Welcome to Warsaw
    A biegania nie rzucę, nie umiem, nie chcę i to dopiero byłoby niezdrowe..
    Uff, dojechałem na Agrykole:)

  • kamilmnch1

    Ultra będą nagrodą za zrealizowane wiosenne cele :)

  • pjachu1

    W sobotnią noc biegałem po Górach Fajkowych, ale odbiegłem od przewidywanego dystansu i poleconej trasy. Z "Orła" na Wielką Sowę potem żółtym szlakiem w dół do Kamionek i powrót niebieskim na Sowę i zbieg do schroniska.
    Cel treningu - widzenie świata w smudze światła czołówki. W kąt można wyrzucić wszystkie jeżyki i propriocepcyjne ćwiczenia. Nocą na kamienistym szlaku każdy krok, to próba ratowania się przed upadkiem czy skręceniem nogi. Cel treningu osiągnięty - wróciłem z bolącymi stopami i kolanami. A podejście niebieskim szlakiem na Sowę, to od tej pory mój "number one".

  • johnson.wp

    Czecza - trzym się czego możesz, wina nie porzucaj, wyuczysz się czego trzeba i będzie luźniej... aż do czasu kiedy zostaniesz Kierownikiem... :)

    Pjachu - jakie podejście, my tam na II Biegu Fajki biegliśmy, tzn na pewno biegła Biegofanka :)

  • pjachu1

    Przed Łemkowyną - ładuję tłuszczyki - kanapka z boczusiem + piwo.
    Ze zbioru porad treningowych:
    "...zabrakło mi treningu robionego po imprezie..." - to uwaga tegorocznego uczestnika UMTB
    Co na to "klasyczna szkoła" ?

  • pjachu1

    Bo, w Biego siła drzemie!!! Na ostatnim kilometrze podbiegu (no, niech będzie...) prawie 180 m w pionie.
    Ja takie rzeczy tylko iściem...
    Szacun! Dziewczyny są MOCNE (To o Biego i Czeczy)

  • biegofanka

    Nie jestem mocna... jeszcze nie... za to jestem twarda;)
    Cały tydzień po górskim syciłam się uzbieraną energią... wspaniałe uczucie, dlatego zazdroszczę Pjachu, tych Twoich treningów. Może razem znowu dłużej pobiegamy?;)

  • biegofanka

    Myślałam, jak zachowają się nogi po zawodach. Było lajtowo, więc w zeszłym tygodniu 3x siłownię zaliczyłam, w sobotę sprawdziłam biegowo, jak się czuję po maratonie w górach... było dobrze, więc w niedzielę w ramach treningu dystans naszego półmaratonu świdnickiego przebiegłam. Dla odmiany coś płaskiego;)

  • biegofanka

    Niby jestem padnięta (Czecza - do swoich obowiązków zawodowych domowe z wychowaniem synów (młodszego) sprawuję i pracę dyplomową piszę... po 5 godz. sypiam, a dzisiaj przed dwoma godzinami z podróży służbowej wróciłam. Dwa dni za kierownicą, 1200 km, w tym koncentracja na autostradzie za granicą po 200 km/godz., bo lubię szybką jazdę, a do tego te nasiadówy) i jak Pil napisał, kwestia dobrego planu, a mój też napięty jest;) i dlatego energię z gór i natury czerpię. Takie długie bieganie jeszcze mnie doładowuje.

  • biegofanka

    Już drugi tydzień cieszę się do siebie, że super mi się ten maraton biegło, pomimo zmęczenia innymi sprawami i jeszcze jedna fajna sprawa wyszła... miałam kompankę na biegu i zgadałyśmy się, że może razem Rzeźnika za 2 lata pobiegniemy, jak oczywiście wylosujemy;), więc chyba udało mi się w końcu znaleźć partnerkę na bieg, choć nie jest z moich okolic i będziemy osobno się przygotowywać:)

  • biegofanka

    Kamil - więcej zdjęć tej pięknej jesieni proszę:)

  • biegofanka

    Nawet w moich opisach można chaos i szybkość wyczytać;) ale to nieważne, liczy się intencja przekazu;) a moją jest wykazanie, że to od nas zależy, co dostrzegamy w wysiłku, np. takim, jak bieganie, mocne jednostki treningowe także na siłowni... ja dostrzegłam relaks, odstresowanie się. A najwięcej relaksuję się biegając właśnie po górach... po porannym treningu na siłowni też świetnie się czuję jadąc do pracy. W niedługim czasie zamierzam znowu poranne pływanie włączyć, bo to też daje energię na cały dzień:)

  • kamilmnch1

    Miesiąc nie biegania rozpoczęty a tak kusicie by wyskoczyć na szlak. Jednakże rozsądek trzyma mnie na kanapie.

    Zgodzę się, że im mniej czasu tym lepsza organizacja, ale z drugiej strony spędzony jałowo raz na jakiś czas też jednak smakuje. Pewnie w moim przypadku wynika to z potrzeby zmian. Raz asfalt, raz ultra. Raz wino, raz piwo, raz ruda. Raz soki, raz cola. Raz sport, raz kanapa.Te razy to okresy po kilka tygodni niejako w drodze do zmiany.

    Biegofanko, nie obruszaj się z powodu zmiany Twojej ksywki na Biegoidolko.

    Czecza, nie ten to inny. Smutek minie.

    Ekscytującego dnia.

  • Gość: [cze.cza] *.static.ip.netia.com.pl

    Ja jednak w dłuższej perspektywie nie daję rady spać po 4- 5 godzin, wychodzić codziennie do pracy o 7, a wracać do domu o 22:30-23 i przede wszystkim pracować z jasną głową. Regeneracja jest zerowa, tętno idzie w kosmos, odporność na ból przy stresie jest żadna co przekłada się na bieganie jakości. Człapać sobie mogę. Sorry jestem mięczak.
    Jaki jest sens takiego ciągu - skończenia biegania po 21 (Agrykola - E+podbiegi), powrotu do domu o 22:30, pójścia spać o 23-24, pobudki o 4:25 i porannych 80'E? Pomijając wszystkie bajki o endorfinach, samopoczuciu itp.

    Kamil, kto powiedział, że jestem smutna?:)

    Johnson, wino to kalorie:) więc jest na cenzurowanym, ale mamy środę i mam tylko 1xMalbec do steku na koncie :)

  • pil00

    każdy ma swoje priorytety - ja mogę mieć zapchany dzień, ale min. 6h snu is a must! Kiedyś potrafiłem funkcjonować śpiąc po 4-5h i wychodząc do pracy bez śniadania - dzisiaj jednak kompletnie sobie tego nie wyobrażam.

    no Biegofanko - z tymi treningami siłowymi i pływalnią wieszcze dobry czas na Rzeźniku :)

    Kamil - ale ty tak nic zupełnie nie chcesz robić przez ten miesiąc - w sensie aerobów? Szkoda by było, chyba że w łóżku podtrzymujesz formę ;-)

    Michał

  • Gość: [johnson.wp] *.icpnet.pl

    Nigdy, podkreślam - nigdy nie potrafiłem dobrze funkcjonować bez 9h snu, a do tego na autostradzie auto pozwala najwyżej na 140, piwo najwyżej jedno, to jestem chyba bezkręgowiec :) Do tego honor nie pozwala brać... Więc mam okresy biegowe i pracujące (jak teraz), nigdy razem, niestety, ale wymięk jestem...

  • Gość *.static.ip.netia.com.pl

    Czecza
    Sama sobie odpowiedziałaś jaki to ma sens. Jeśli czujesz zmęczenie na następny dzień to cierpi na tym technika, głowa i łatwiej o kontuzje i choroby. Brak regeneracji = brak postępów. Lepiej odpuścić i zrobić trening następnego dnia. Less is more.

    Ja jestem zwolennikiem biegania na dobrym samopoczuciu - jeśli czuje się źle (zmęczenie, znużenie, zniechęcenie, ciężki oddech), to dla mnie jasny sygnał, że coś jest nie tak. Poza interwałami, wszystkie inne treningi robię w komforcie lub na granicy (biegi ciągłe) i jak do tej pory kondycja rośnie. Ciężkie treningi kojarzę raczej z bólem mięśni, a ten z kolei odczytuje jako hmm przyjemny :) Fajnie zrobić "roztruchtanie" po podbiegach, ale jeśli mam to zrobić półprzytomny to wole nie robić tego wcale. Dbaj o siebie :)

    Johnson - jeśli zima będzie łaskawa i będę miał czas na treningi to na wiosnę planuje przynajmniej częściowo (+/-100 km) przebiec szlak cysterski (ewentualnie pierścień, ale jest chyba mniej ciekawy) - liczę na towarzystwo, może ktoś miałby ochotę? :)
    trail.pl/szlaki/rowerowy-szlak-cysterski-wielkopolska-1243

    Michał

  • biegofanka

    Michał - chętnie pobiegłabym tym szlakiem, ale wchodzi w rachubę tylko sobota, ewentualnie niedziela i musiałabym wcześniej wiedzieć, który wiosenny weekend miałby to być. Kwiecień? Dobrze, żeby zbyt ciepło jeszcze nie było (nie lubię gorąca na długie bieganie);)
    Może uda się ekipę zebrać?:)

  • biegofanka

    U mnie kwestia przyzwyczajenia z ilością snu... nie potrafię zbyt długo spać, próbowałam się zmuszać w weekendy, ale i tak wcześniej wstaję i wówczas trening biegowy robię, bo po pierwsze: szkoda mi czasu na spanie, po drugie: już cieszę się na myśl, że mogę w końcu z rana przy śpiewie ptaków pobiegać;)

  • biegofanka

    Kamil - też leniuchuję (czasem;) i czasem imprezuję, więc nie ze mnie brać przykład;), tylko np. z Pjacha, Johnsona (tytany pracy i biegania). Trening niedzielny po sobotniej imprezie zrobiłam, którą sama w domu zorganizowałam (20 rocznica urodzin starszego syna) i wcale nie była ona u mnie bezalkoholowa (nie jestem abstynentką;) Sobota wyglądała tak, że rano na trening wstałam, potem sprzątałam, następnie coś dobrego do jedzenia szykowałam (tutaj włączył się mąż, a syn do zakupów). Potem była impreza do ok. 23.00, szybkie sprzątanie. W niedzielę rano sprzątanie reszty i fajny trening półmaratoński (a bałam się, że nie dam rady po sobocie);)

  • kamilmnch1

    W miarę możliwości w łóżku, choć do tego wypadało by minimum dwojga.

    We wtorek czekają mnie dwie godziny na rowerze mimo że nie siedziałem na nim od nastu lat. Może to przez najbliższe tygodnie? Łatwiejsze niż pływanie. Michał, zresztą nawet jak stracę formę to zyskam tłuszcz i regenerację nóg. Myślałem, żeby w tym tygodniu wrócić do ćwiczeń na dobre ale nie chciałem się przemóc. Teraz sen mnie inspiruje.

    100 km od ubiegłego roku planuję. Mam trasę. Mam fantazję. Może się przyłączę. W tłumie raźniej. Może sam pobiegnę, w krzykliwą ciszę. Jak będzie zdrowie to wszystko jest możliwe!

  • 1.marsz

    czwarta dwadzieścia, dwieście na godz! chcecie mnie wpędzić w kompleksy dziewczyny? proszę spać dłużej i jeździć wolniej:)
    fajka, jak forma, jaki plan na poznań?
    marsz

  • pjachu1

    Starszy pan przygarnie Pięknych i Młodych (Szybkich i Szybciejszych zwłaszcza) na wycieczkę z kijkami po Górach Izerskich.
    Może być w następną sobotę.
    Biegoinspiracjo?
    Takie lajtowe 30 km...
    z kijkami na podejściu, truchcikiem po równym, a zbiegi na maksa ;-)

  • Gość: [beztlen] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Beztlen natomiast wbrew zdrowemu rozsadkowi po 7 dniach antybiotyku zaatakuje w ramach przygotowania do Falenicy, 11-kilometrowa trase Wesolych Biegow Gorskich - gorki, piach, pot, lzy (ma byc na minusie) i mam nadzieje na ostatniej petli beztlen...mam ochote porzadnie sie sponiewierac:)

  • pict

    Ja już zacząłem trochę biegać, bo mam jeszcze w październiku Piątkę w ramach Grand Prix - chcę to pobiec przyzwoicie, jak na mnie (a że nie umiem biegać piątek więc się nie stresuję zbyt). Nie mam - szczerze mówiąc - konkretnego celu i czegoś co by mnie rozpalało do wstawania o 5:45 na trening, więc jest ciężko - to jest ten czas w roku że najchętniej czytałbym książki tylko.

  • pil00

    plany, plany :-)
    docelowo planuje 200km/24h - szlak ma długość prawie 150 km + powrót od pętli w Dąbrówce Kościelnej (50 km.) Będzie to jednak trudne logistycznie bez supportu i nawigacyjnie utrudnione przez noc, więc podejrzewam że to raczej plan na kiedyś tam albo nigdy ;-) Teraz chcę poznać znaczną część trasy, aby później nie mieć kłopotów - stąd te 100 km - planowo bliżej lata, jakoś w terminie biegu Rzeźnika. Dam znać w odpowiednim momencie.

    Fajka- podaj czas, jeśli uda mi się wstać po weselu to wyjdę pokibicować z Majką na 23 km - uważaj na długi podbieg tuż przed 25 km na ulicy Krańcowej (wcześniej będzie spory zbieg) - ciągnie się przez dobry kilometr i daje w kość rowerzystą wracającym znad Malty :-P

    pjachu: gdybym tylko miał bliżej góry... :(

    Michał

  • Gość *.dynamic.gprs.plus.pl

    Michał, moja setka też z powodu logistyki wydaje się trudna ale i na dwusetkę bym się skusił bez wsparcia. To co w plecaku, nogach i głowie chciałbym aby wystarczyło.
    Nadal odpoczywam. W przyszłym tygodniu chciałbym pobiec turystycznie na zielonej wyspie ale ograniczę się do roweru.

    kamilmnch1

  • biegofanka

    Pjachu - właściwie dlaczego nie?;) W przyszłą sobotę mogłabym pobiec, tylko nigdy kijków nie używałam. Nie wiem, jak się do tego zabrać;) co prawda, kiedyś pożyczyła mi koleżanka, więc ewentualnie wzięłabym ze sobą. Zdzwonimy się jeszcze w przyszłym tygodniu dokładnie co do wypadu po górach:) nie wiem tylko, czy moje buty jeszcze to wytrzymają, bo już mi się chyba prawie całkiem na maratonie rozwaliły, a były dobre w góry. Czas rozglądnąć się za nowymi. Inne posiadane przeze mnie, nadają się raczej na płaskie...

  • fajka

    Marszu, Michał i reszta - po tegorocznych problemach z rozcięgnem nie mam pojęcia na co mnie stać. Zacznę po ok. 4:55 min./km, po 8 - 10 km. zobaczę. Treningi zrobione, choć o prędkościach z poprzednich planów mogłem jedynie pomarzyć. Jadę bez spinki, celem jest ukończenie maratonu w dobrej formie, po dwóch latach różnych tarapatów. Pewne jest jedynie to, ze nie zwalę winy na pogodę, bo ma być idealna :)
    Pozdrowionka, fajka :)

    Ps. Pytanie do sekcji Pink Floyd: jakieś opinie o nowej płycie Dawida Gilmoura ?? Kamil, Pict ? Mnie momentami wgniotło w fotel, zaskoczyło, oczywiście pozytywnie. Ciągle jeszcze jednak rozbieram tę płytę, co pewnie potrwa.

  • Gość 46.239.160.*

    Mnie wychujali i nie przysłali płyty z Anglii. Piję bimber i palę cygaro, oglądam mecz. Roztrenowanie trwa.

    kamilmnch1

  • Gość *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ale wynik to w h...

  • pjachu1

    Aaaaaaaaaaaaaaa!!! + piwa dwa. Oglądałem mecz!!! Ja oglądałem telewizornię... Raz na rok chyba można?
    Ale wcześniej było po Karkonoszach. 3 godzinki, 18 km, +800 m Jesień na wyciągnięcie ręki. Dalej mgła. Pustka. Siąpi deszcz, jesienny deszcz... Mokra kosówka, mokre kamienie, mokre wszystko... ale jeszcze radosne dotknięcie tej mokrości jesiennej. Zbieg ze Szrenicy po ciemku.
    Październiczenie.
    Biego - kijki trza też opanować.
    Zdrówko!!!

  • pict

    Nowy Dave - gorszy od poprzedniej, ale jest kilka momentów. Facet się starzeje. dałbym mocną 4 ;-) No i można potańczyć przy dwóch piosenkach co najmniej.

    Ale a propos, to byłem jakiś tydzień temu w kinie na filmie/koncercie The Wall R.Watersa. Świetnie to zrobił - dvd/bd pewnie przed świętami. Gorąco polecam.

    Wczoraj fajny trening. 45 easy (poniżej 5:00 min/km) a potem 2 km po 3:52min/km i schłodzenie. Dziś wychodzę na "interwały", co do których beztlen powiedziałby, że są bez sensu, czyli przerwa jest dłuższa niż szybki bieg.

  • kamilmnch1

    Pict, jak będziesz miał informację, kiedy ruszy sprzedaż biletów na Gilmour'a we Wrocławiu, to daj znać. Chciałbym wreszcie posłuchać go na koncercie.

    Nadal nie biegam. Można wytrzymać, ale ciągnie do lasu.

  • kamilmnch1

    Odwiedziłem Piwną Chatę. Ciekawe piwka w lodówce. Niebawem pierwsze.

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Dobrowolski liderem w Poznaniu, dobiega do 37km. Biegnie nieprawdopodobnie równym tempem, poza pierwszą piątką gdzie średnia była po 3'06"/km, to wszystkie kolejne piątki z identyczną średnią - 3'08" - maszyna:). 2 kenijczyków w tej chwili 34" za Emilem

  • kamilmnch1

    Dobrowolski? Kto to?

    Fajka, dobiegłeś już?

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    m.in. mistrz polski w półmaratonie w 2013r. (chyba:)) - pięknie rozegrał taktycznie bieg i wklepał Kenijczykom; do tego Poznań Maraton znowu największym maratonem w Polsce i z tego, co mówili komentatorzy bezwględnie najlepszy pod względem organizacji - brawo!

  • Gość: [cze.cza] *.centertel.pl

    Dobrowolski to ten, co na Agrykoli mówił "przecież dwusetki są łatwe" :)
    Cholernie się cieszę, bardziej skromnego biegacza nie znam. Brawo Emil! Brawo Poznań, świetna relacja :)

    Idę pobiegać :)

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Dzisiejszy trening miał mi dać odpowiedź, czy jest sens jeszcze w tym sezonie spróbować się na jakichś poważnych zawodach. Ku mojemu zaskoczeniu wyszło całkiem solidnie, mimo b. trudnych warunków: connect.garmin.com/modern/activity/924554828

  • Gość: [rob] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Z tym "największym maratonem w Polsce" to trochę przesada :) Metę Orlenu wiosną przekroczyło 7361 osób, jesienny Maraton Warszawski ukończyło 6511 a dzisiejszy w Poznaniu 6242. Różnica na oko śladowa, ale to jednak ponad 4% ogółu. Z wymienionej trójki tylko Orlen zanotował wzrost rdr. Straty nie są duże - Poznań 2014 - 6326 (-84 osoby) a Warszawa 2014 - 6679 (-168 osób). Dla porównania Orlen zyskał 1545 osób (2014 -5816 przekroczyło metę).
    r.

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    hmm... gdzieś wyczytałem, że największy w tym roku; sorry w takim razie:) zwracam honor stolycy...:)

  • johnson.wp

    Fajka dobiegł w epickim czasie 3:59:53. Było epicko czyli niewesoło, z powodu skurczy. Gościliśmy Fajki i jeszcze rano był optymistyczny, chcociaż na szarżę się nie szykował. Spokojny negativ po 5:11 a potem 5:00 z próbą zahaczenia o 3:30. Wytrenowanie, abstynencja (!!), elektrolity w ostatnich tygodniach, poprawa o 2 min na górskim półmaratonie 2 tyg temu, potem odpoczynek, dzisiaj słonecznie ale zimno 3-6'C. Słowem nic nie zapowiadało skurczy już na 25km. Częsciowo to moja wina bo na 22km miałem podać magnez ale nie wypatrzyłem Fajki w tłumie pod balonami na 3:30, goniłem te balony potem ale znów nie wypatrzyłem fajki. Z tego o mało co bym nie zdążył na umówiony 30km. Na szczęscie tramwaje podjechały w dobrej kombinacji i dogoniłem go na 28km. Niestety juz miał kłopoty i nasz wpólny bieg zaczął mocno kuleć od 35km. Najpierw scięło łydki w kamień, a potem skurcze wedrowały z jednej nogi na drugą, z dołu na górę, i z tyłu do przodu, wszytskie kombinacje. Fajka chciał zejść ale dotarł do mety dla mnie, żebym miał dobry uczynek... Nie sądzę by to był brak elektrolitów coś na poziomie bardziej neurofizjologicznym. Beztlen, co Ty o tym sądzisz?

  • johnson.wp

    Fajkowa Kasia też smutna, bo nie mogła wystartować, choć trenowała, z powodu kontuzyjnego, nic wielkiego ale próba mogła byc ryzykowna

  • johnson.wp

    Co do organizacji w Poznaniu, to z dumą potwierdzam, że było świetnie. Bardzo pozytywne wrażenia. Zaplecze logistyczne na Targach Poznańskich jest w stanie przyjąć dwa razy więcej niż 6 tysięcy. Dzisiaj były luzy, żadnych kolejek, ciepło w halach, pełno toalet, szeroki start i szeroka meta, za mała tylko trybuna, nie bylo widać wbiegających. Fajka wbiegał w szczycie frekwencyjnym na metę (ja dyskretnie się usunąłem) i nie było widac żadnych zatorów. Do dzisiaj bylem sceptyczny co do masowych biegów ale widzę, że przy odpowiedniej skali jest płynność i wygoda dla zawodników. Do tego organizacja w mieście przy nowej trasie maratonu była perfekcyjna. Wprawdzie trasa otaczała pętlą cały Poznan ale wewnatrz kursowały tramwaje. W jednym miejscu tramwaj wahadłowy kończył bieg przed ulicą z biegaczami, trzeba było przejść na drugą stronę i tam inny wahadłowiec kontynuował trasę, proste co? My z Agnieszką i Kasią dzieki temu moglismy jeździć za Fajką i kibicować mu na starcie, na 6km, 11km (tu zabraklo 1 minuty), 14km, 22km, na 28km i pewnie tak dalej ale juz dołączyem do Fajki i pobieglismy. Możnaby za rok puścić tramwaje z czasami 3:30, 3:45, 4:00 dla kibiców :) Od strony biegacza widać było przebudzenie kibicowskie, wszędzie ktoś stał i zagrzewał, wręcz szpalery ludzi, co parę km jakas kapela, oj działo się :) Widać, że jak się postawi nie na półśrodki, tylko podejdzie do maratonu jak do priorytetu w mieście, to sprawy idą gładko. U nas złożyły się na to pożegnanie z ekipą samorządową Grobelnego, który opowiadał o maratonie ale chyba się nie starał jak obecna, zaangażowanie mieszkańców, no i oczywiście entuzjazm biegaczy :) Poznań da się lubić :)

  • kamilmnch1

    Skurcze dopadły mnie raz. Na Rzeźniku. Mimo zapasu zgromadzonego w tłuszczu, mimo obżarstwa na kilka godzin przed zawodami, złapały i długo nie puszczały. Może pomogły tabletki ALE z pakietu startowego, może ryż, może czas, może partner.
    Ból jest chwilowy, chwała na wieki!

  • Gość: [cze.cza] *.centertel.pl

    Łezka się kręci. Chcę do Poznania. Najlepsze miasto do biegania i już.

    Z innej beczki: mam wrażenie, że od wczoraj Waw jest zielonym miastem. Jeszcze nigdy nie widziałam tylu porządnie pijanych, pozytywnie nastawionych kibiców. Zero przemocy, 100% uśmiechu i zabawy. W knajpie jedna połowa wykrzykuje polskie przyśpiewki, druga oddaje irish, a w przerwach wszyscy razem piją do oporu.

  • pjachu1

    I ja tęsknię za Poznaniem...
    Spanko u Johnsona, zacna kompanija i super kibice.
    Skurcze, to niestety dla mnie chleb powszedni. I nie wiem skąd się biorą.

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Polacy do boju!!!!!

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Niewiarygodne co się dzieje!!!!!!!!!

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Sędzia drukarz jebany. Faul był przed polem karnym

  • kamilmnch1

    Jeszcze dwa co najmniej.

  • Gość: [cze.cza] *.centertel.pl

    Jessst!

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    leeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeewyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Człowiek z innej galaktyki!

  • Gość: [beztlen] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Panie Profesorze, Pan wie, ze to nie jest prosta sprawa, mozliwosci jest wiele: sod (za duzo wody dzien przed startem ...i na to stawiam) wegle, postawa, biomechanika...nie znam Fajki, ale znam ten bol. Przykra sprawa...

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    nerwy do końca, ale takie wygrane smakują najbardziej:) jedziemy do Francji:)

  • kamilmnch1

    Teraz czas na siatkówkę!!!

  • Gość: [1.marsz] *.cust.vodafonedsl.it

    fajka- głowa do góry, z fizjologią się nie wygra
    beztlenie- jak tobie poszedł bieg po tych antybiotykach?
    ps. co ma woda do sodu-za dużo wody powoduje " wypłukanie" z organizmu?
    marsz

  • johnson.wp

    Ależ Panie Trenerze, co Pan z tym Panem :) Ja jestem profesor od roślin a nie od ludzi. Na ludziach to Beztlen się zna, spotkaliśmy Tomika w Poznaniu i bardzo chwalił :) Fajka wybacz, że ciągnę to konsylium ale jesteś ciekawym przypadkiem :)
    Beztlenie czy słyszałeś może kiedyś o niedoborze wapnia we krwi u jakiegoś sportowca? To też ponoć może prowadzić do skurczy. Mojej koleżance w pracy po pewnych lekach drętwieje twarz i kazali jej łykac preparaty z wapniem. Fajka ma zrobić badanie krwi i może coś uchwyci ale pewnie by trzeba było tuż po biegu zrobić. W mądrym artykule o hipokalcemii www.chsin.viamedica.pl/darmowy_pdf.phtml?indeks=6&indeks_art=60
    piszą, że może dojść do "utraty Ca z moczem z powodu nadmiernej konsumpcji sodu". Fajka, ile Ty sobie sypiesz soli do izotonika z miodu i cytryny?

  • Gość: [podopieczny_bartek] 195.149.64.*

    Pict, mam nadzieję, że wróciłeś już do jedzenia mięsa...;)
    www.magazynbieganie.pl/wegetarianizm-zaburzenia-psychiki/

  • kubol7b

    a moze wode z ogorkow kiszonych na te skorcze? przynajmniej ultrasi z australii to polecaja. i mowia ze to wcale nie niedobory sodu. o tutaj tak mowia
    chociaz troche mi to nie gra, bo przeciez tam jest duzo soli, wiec jakby sobie przecza sami.

    michal pil - 200km/24h??? o ile jestem w stanie wyobrazic sobie <9h na 100km, to potem te drugie 100 w 15h to kosmos. no ale trzeba miec cel, zeby pod cos trenowac

  • Gość: [Beztlen] 80.51.0.*

    Johnson - masz rację, hipokalcemia również może dawać takie objawy...to się zdarza u wytrzymałościowców.
    Fajka - powinieneś poszukać miejsca, w którym zbadają Ci krew i określą poziom wapnia sodu, potasu itd w trakcie wysiłku.

  • fajka

    Johnson - widziałeś ile sypię soli :) Tuż przed wyjazdem Kasia nie miała czym posolić pomidorów :) Nie wspomnę już o pieprzu.

    Kamil - spoko loko, nie jestem zdołowany, broń Boże :) Choć pytań wiele. Dlaczego na przykład dwa tygodnie temu poprawiam o prawie dwie minuty rekord życiowy na niełatwym, wymagającym Półmaratonie Sowiogórskim, a wczoraj zaliczam niewytłumaczalną, przynajmniej teraz, wtopę w Poznaniu ? Dlaczego wszystkie dotychczasowe życiówki w maratonie robiłem w Negative Split, a wczoraj nie wyszło ?
    Sód,potas, nadmiar wody dzień przed, sam nie wiem i sam tego nie rozstrzygnę. Dołożyłem wszelkich starań, a wyszło jak Johnson wyłożył :) Chrzanić to ! Tak czy inaczej nie zamierzam obrażać się na bieganie !!

    Ps. Właśnie zakończyłem godzinną rozmowę z Kamilem, która ocierała się o różne wątki, aczkolwiek ja byłem w lepszej sytuacji, bo mam dziś wolne,a wolny czas umilam sobie bliskością wybornego trunku, o czym Kamil może pomarzyć, czym zdominowałem dyskusję i narzuciłem narrację :) Houk Kamil ! :)

  • fajka

    Beztlen - dzięki za radę, poszukam :)

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    Fajka, ja się nie chcę wymądrzać bo ja się nie znam za bardzo, ale czy biegnąc ten wymagający półmaraton na dwa tygodnie przed maratonem nie zostawiłeś sobie zbyt mało czasu na odpoczynek? Nie sądzisz, że to mogło mieć jakiś negatywny wpływ?

    A co do organizacji Maratonu w Poznaniu to uchowaj Boże !!!! Ja nie neguję wysokiego poziomu. Wręcz przeciwnie, oglądałem całą niemal transmisję na WTK i śledziłem wyniki znajomych na stronie i byłem zachwycony. Podałem zwykłe suche fakty.
    r.

  • pil00

    w amerykańskiej prasie nt. ultra jest często podkreślana rola sodu podczas biegu -to jest u nich taki "must have" podczas zawodów - nadmiar wody wypłukuje go z organizmu, dlatego trzeba go cały czas uzupełniać - brak sodu może spowodować nawet zgon (był niestety taki przypadek-powiązane było to z nadmiernym piciem wody=wypłukiwanie sodu ). Teoretycznie tracimy przez godzinę nawet do 1g sodu (1000mg!!) . Nadmiar wypłukiwany jest przez pocenie, więc nie ma możliwości przedawkowania - ja zawsze na długie biegi wybieram żele, które mają jak najwięcej sodu (powergel ma chyba 200mg przy 27g węgli) albo coś co zawiera sól (40% sodu).

    Nie wiem ile trzeba stracić, aby organizm zaczął źle funkcjonować, ale skurcze (a także ból brzucha i głowy) to sygnał że jest go za mało w organizmie - picie wody w takim wypadku nie wiele pomoże, a wręcz może zaszkodzić - po prostu pic trzeba umieć ;-) Kamil na Rzeźniku miał skurcze, bo na początku pił mało, a potem próbował nadrobić straty, co pogarszało sprawę i powodowało chyba nawet bóle brzucha - na szczęście mieliśmy tabletki z solą, to go podniosło, a nie partner :-)

    O wapnie nie przypominam sobie, aby było coś ważnego - ale szczerze wątpię, aby dochodziło na biegu do "nadmiernej konsumpcji sodu". Jeśli przyjmiemy, że łyżeczka soli to 6g, to w takiej łyżeczce mamy ok. 2500mg- tyle soli byłoby jednak ciężko przyjąć, nawet obficie słodząc wodę miodem dla zabicia smaku ;-)

    Brak sodu to mógł być powód, ale w taki dzień jak wczoraj to sam nie wiem- chyba, że naprawdę piłeś dużo wody -przezroczysty mocz i zaczynam często biegać do łazienki to jest sygnał, aby ograniczać picie wody...

    Michał

Dodaj komentarz

© ocochodziwbiegu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci