Menu

ocochodziwbiegu

Drink, Sex and Run For Fun!Go hard or chlej in home!

Łycha.

k2bell

Słowa, słowa, a cóż one właściwie znaczą wobec emocji owładających  Was startujących i nas kibicujących Wam podczas weekendu.  

Przed oczyma jako żywo widzę zdjęcie Ziggiego i Tomika z FB, gdzie obtarci są od zmęczenia po łyknięciu zasłużonej życiówki. Obaj rozegrali bieg po profesorsku. Szczególnie śledziłem bieg pierwszego, tego którego życiówki jeszcze do ubiegłego roku były odrobinę lepsze lub raczej szybsze od moich. Tego, z którym rozmawiałem w ubiegłym roku na jesieni o łamaniu kolejny raz 3:30. Z zimną krwią dotarł za postawiony cel. Zazdrość? Nie, zdecydowanie radość, że przetarł szlak którym mam zamiar po odzyskaniu pełnej sprawności podążyć. Dzięki! Teraz będzie łatwiej.

Rob, który z bliźniaka zamienił się w starszego rozważnego brata. Już zapewne nie do poznania. Szczupły, może nie jeszcze żylasty ale z wyraźnie zaznaczoną na łydce pracą wykonaną na treningach. Z wyraźnie stalowym udem, ubitym w drodze po łamanie kolejnych barier. Pełen mieszanych uczuć w drodze po swoje 12 599 sekund.

            Pict znający smak dwójki z przodu to już nie ta liga. To zając dla Podopiecznego. Może pewnego dnia doczekamy się rozpalającego zmysły ich pojedynku na szosie.  

Z kim przyjdzie mi się teraz ścigać? Z naszymi góralami nie ma co, zwinni niczym poranne słońce ślizgające się po wzgórzach. Z asfaltami prawdopodobnie też już nie. Z marzeniami? Nie. Marzeń biegowych pozostało niewiele. Są schowane i czekają na swój czas. Nie są to życiówki udeptywane na twardym podłożu, to są cele i granice do przekraczania. Zatem cele, które wypowiem po nowym roku będę ścigał aż do zagotowania się krwi, mroczek przed oczyma, bólu głowy i rzygania za metą.

Póki co przede mną prawdopodobnie ostatnia połówka w tym roku, pomimo że zawiesiłem ściganie na kołku to jednak kusi. Pomimo, że ból który towarzyszy to chyba już nie rozcięgno a coś bliżej wewnętrznej strony stopy- noga się adaptuje. Kusi by poczuć emocje i ponownie w chłodnej głowie poprowadzić bieg. Zgodnie z zasadą wypowiedzianą kilka dni temu, że jeśli nie o wynik to chociaż o technikę, a w moim przypadku taktykę pobiec. Nie dla beznamiętnego człapania po asfalcie, ubijania stóp niczym jagnięcy kawał mięsa przed lotem na patelnię czy zakładania ołowianych butów z myśli rodem z centrum handlowego.

To co zdeterminuje powrót do treningów wiąże się z pierwszym października i wynikiem zapisów na wiosenny maraton. Gdzie? Jak się uda dam znać. Jaki cel? Oczywiście złamanie 3:30. Kto jeszcze? Podopieczny! Po co? Po tarczę! 

 

20150926_1337411
20150926_13555520150926_142805

Teraz mało biegam- dwa razy w minionym tygodniu. Raz poćwiczyłem- powrót po kilku tygodniach. Pije trochę piwa, trochę i wódki, wina mniej. Czasem bimber, czasem łycha. Jem może trochę mniej. Nadrabiam wiele zaległości, szczególnie z dziećmi. Urlop zaplanowany. Przerwa bez biegania (chyba) również. Stresu nie mniej… Ważne, że jest cel. I emocje w drodze poza granicę!

Komentarze (17)

Dodaj komentarz
  • Gość: [podopieczny_bartek] *.centertel.pl

    Nie mam ostatnio głowy do ścigania. Biegam raczej rekreacyjnie, bo nie jestem w stanie zmusić sie do poważnego wysiłku. Ale to wróci i wtedy pomkniemy Kamilu po ulicach Rotterdamu i Berlina, ku chwale k&bla i innych wartości. Na zdrowie!;)

  • biegofanka

    Kamil - bardzo ładne fotki:)) ale refleksyjnie u Ciebie...

  • biegofanka

    Pjachu - dzięki:))

  • Gość: [rob] *.ibdim.edu.pl

    To jak by była możliwość to ja też może bym na ten Berlin z Wami się zahaczył ;) Planowałem już kilka razy i chyba czas w końcu się zapisać na przyszły rok.

  • 1.marsz

    zapisać się trzeba ale jeszcze trzeba mieć fart w losowaniu, no chyba, że 2h55 się biega:)
    marsz

  • pjachu1

    Kamil - podpinam się pod 3.30 W tym roku już nie pocisnę maratonu, bo Łemkowyna "za progiem", ale wiosną... Jako przygotowanie przed Ultra Rzezią?

  • kamilmnch1

    Ultrarzeź zamieniłem (Łemkowynę) na wesele kumpla, więc rzeź w pakiecie ;)
    Jeśli do końca roku będę miał zdrową prawą stopę to prawdopodobnie wejdę do stajni pewnego Pewnego Trenera!

  • Gość: [podopieczny_bartek] *.dynamic.chello.pl

    Wychodze potruchtać. Zimowe klimaty...

  • Gość *.centertel.pl

    taaa, nie wzięłam rękawiczek, do 50' marzłam
    Mijałm Przełęczy i jakoś tak.. Chcę Falenicę i ten ból!

  • pjachu1

    Wczoraj wieczorem w Izerach już pierwszy przymrozek. Dziś rano na Polanie Izerskiej -8 st. Wszystko pokryte szronem. Ale za to - lampa gigant!!!
    Na wyrypę zabrałem ciepłą biegową kurtkę - była potrzebna :-)
    Zdrówko!

  • Gość: [podopieczny_bartek] 195.149.64.*

    u mnie rano 2st! pod koniec myslałem, że zamarzne i odpadną mi ręce:) przy takim wolnym bieganiu nie byłem w stanie w ogóle się rozgrzać, ale mimo to biegało mi się dobrze

  • pil00

    ja bez rękawiczek nie wychodzę z domu od prawie 2 tygodni, chyba czas zacząć szybciej biegać, bo to może być przyczyną marznących dłoni na treningach...

    Maratończykom składam gratulacje :)
    ja na wiosnę atakuje 3:15-3:20 - o ile będzie to możliwe do wykonania 4 treningami/tydz.

    Michał

  • pict

    Ja nie czuję potrzeby ścigania się z nikim poza samym sobą - co do pojedynku z Podopiecznym to nie mam najmniejszych wątpliwości, który z nas jest szybszym biegaczem. Bartek ściga się z wyższej lidze niż ja ;-)

    Po przeanalizowaniu swojego biegu wiem, gdzie popełniłem błąd i to duży. Na 34-35km kiedy już mózg nie do końca "jasno myśli" doszło do jakichś zakłóceń gps, a ja biegłem jak zwykle na średnią z ostatniego kilometra. I zaczęło mi rwać tempo. W konsekwencji właśnie tutaj miałem najszybsze odcinki w maratonie w tym kilometr przebiegnięty w 3:31.... Taki interwał kosztował mnie zbyt wiele. Potem biegłem równym wolnym tempem 4:16 do końca. Trochę straciłem na tych ostatnich 7 kilometrach - myślę, że około 1,5min no i nie miałem siły na jakiś fajny szybki finisz.
    Generalnie błąd z serii szkolnych - gdyby problem z gpsem był na kilometrze 5, czy 15tym to bym nie wpadł w takie kłopoty, ale na 35-tym myśli się jednak mniej efektywnie ;-) Na szczęście zapas był spory i wystarczyło na życiówkę. Chyba znów spróbuję w losowaniu do Berlina, bo trasa jest warta tej wycieczki.

  • kamilmnch1

    Wychodzi na to, że wiosną pobiegniemy w R...e. Oby szybko. W związku z tym zawieszam bieganie na ok miesiąc aby wyleczyć nogi. A od stycznia treningi.

  • kamilmnch1

    Winko jest!

  • Gość *.centertel.pl

    Dużo ludzi jest ;)

  • kamilmnch1

    Dobry zwyczaj- podpisywanie pod komentarzem.

Dodaj komentarz

© ocochodziwbiegu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci